Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Interes handlowców jest najważniejszy :: zobacz komentowany artykuł


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
346 odpowiedzi w tym temacie

#301 ~huzar~

~huzar~
  • Goście

Napisano 15 wrzesień 2008 - 14:23

Jaja jak balony.
Z kartofla wystrugałi ten order?

Przepraszam,
myślałem że ktoś zarty sobie robi, a to szczera prawda z tym orderem. Na oficjalnej stronie UM Suwałki jest o tym.
Przepraszam i gratuluję.

#302 ~gracz~

~gracz~
  • Goście

Napisano 25 wrzesień 2008 - 22:35

Zaczęły się porządki na Reja pod przyszłą budowę. Żal za serce ściska, że tak późno. Mogliśmy to dawno mieć poza sobą.

#303 ~Graża~

~Graża~
  • Goście

Napisano 30 wrzesień 2008 - 11:14

" Mogliśmy nie mieć problemów z modernizacją ulicy Reja, gdyby prezydent nie uległ naciskowi miejscowych handlowców"

Mogliśmy. Nawet takie autorytety jak Gajewski zawodzą. Smutne.

Masz całkowitą rację. Mieszkańcy chcieliby być dumni ze swojego prezydenta.

#304 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 30 wrzesień 2008 - 17:17

Masz całkowitą rację. Mieszkańcy chcieliby być dumni ze swojego prezydenta.

Jak się nie ma co się lubi, to......

#305 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 01 październik 2008 - 17:46

Kiedy Jożin przebudzi się do cholery.
Jakoś nie widać, aby kupcy go bronili.

#306 ~Kraszek mały~

~Kraszek mały~
  • Goście

Napisano 11 październik 2008 - 18:40

Jak widać, słychać i czuć, bardzo lubimy historię.
Proponuję grubą krechę w tym temacie.
Płacz nad rozlanym mlekiem coś zmieni? Do przodu trzeba iść, sięgać po nowe.

#307 Januz

Januz

    Nowy

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 6 postów

Napisano 13 październik 2008 - 06:31

Nie gra mi tutaj kasa.
Za 4 czy 5 milionów miała być przebudowana ulica Mikołaja Reja w Suwałkach?
Od początku pomysłu przebudowy była mowa o trzydziestu kilku milionach, a nie o kilku, czy nawet kilkunastu milionach złotych.
A może inwestor dawał 4 miliony nie pln, ale euro, to by zmieniało postać rzeczy.

#308 ~księgowa~

~księgowa~
  • Goście

Napisano 18 październik 2008 - 22:05

Nie gra mi tutaj kasa.


W Suwaliszkach nigdy nie było tak, że kasa się zgadza. Na wszystko jej brak. Nie ma dnia bez biadolenia na jej brak.

#309 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 02 listopad 2008 - 22:16

Za którego to prezydenta komornik zajął stół z sali posiedzeń ratusza?
Obecnie są długi, ale komornik omija ratusz wielkim łukiem. Podobno.
Łatwiej mu układa się "współpraca" z drobnymi ciułaczami od handlu.

#310 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 03 listopad 2008 - 07:58

Czytałem gdzies o tym stole i komorniku.
Zawsze powinien być najwazniejszy interes finansowy w robieniu interesów.

#311 ~gajowy~

~gajowy~
  • Goście

Napisano 03 listopad 2008 - 16:42

Obserwuję na żywym i własnym organizmie charakterystyczne objawy i skutki choroby, nie boję się użyć słowa „społecznej”. Gdy spytać 10 Polaków, czy jest fajnie co najmniej 6 uzna pytanie za żart. Natomiast gdy spytać co można zrobić, żeby do fajnego się zbliżyć, to może 2 Polaków udzieli odpowiedzi, a za robotę weźmie się pół. Niemal każdy Polak wie, że jest mało fajnie, zmieniać stan rzeczy chce pół Polaka. Nie mam na myśli jakiś zmian fundamentalnych, mam na myśli zmiany wokół siebie. Z jednej strony myślimy kategoriami globalnymi, to znaczy dobrze byłoby, gdyby było dobrze, na przykład segregowanie śmieci wyszłoby nam na zdrowie. Z drugiej strony nie będziemy segregować, bo co to da, skoro sąsiad nie segreguje.



Takie powszechne przekonanie o tym, że próba zmiany czegokolwiek jest skazana na niepowodzenie i śmieszność. Przeklinany na wszystkich kontynentach Bill Gates, wyszedł z nieco innego złożenia, wyszedł z założenia, że wszystko można zmienić. Zauważył, że komputery są dedykowane wąskiej grupie ludzi, którzy to ludzie nie bardzo mają ochotę dzielić się tajemną wiedzą. Wtajemniczeni wychodzili z założenia, że informatyka nie jest dla debli. Gates doszedł do zupełnie innego przekonania i przyniósł ludowi ogień. Okazało się, że trafił więcej niż w 10, trafił w miliardy i dopiero wtedy wielu informatyków podniosło larum, że to monopol i tak nie wypada. Informatycy protestując przeciw Gatesowi, pokazali, że nie tylko deb*** może obsługiwać komputer, ale i oprogramowanie może być za darmo, ale było już za późno.



Windows opanował miasta i wsie, może się Windows wieszać i może być niestabilny, może być nieludzko drogi i może być bezczelnie monopolistyczny, ale i tak będzie nieodzowny. Dziś najwięcej psów wieszają na twórcy Windowsa, ci co nadal czują się depozytariuszami tajnej wiedzy. Powstał Linux i jak świat długi i szeroki używają Linuxa ci co się znają i wiedzą, że to system lepszy pod względem stabilności i niezawodności i jednocześnie płynie od użytkowników prosta informacja, że windowsiarze, to kupa deb***i używająca deb***nego programu. Czyli tak naprawdę nic się w mentalności tych, których ograł Gates nie zmieniło. Komputer jest nadal dla wybranych, a reszta nawet jeśli dzięki myszce wie mniej więcej o co chodzi, to i tak nigdy nie zostanie dopuszczona do kręgu wtajemniczonych. Do konkurencji Gatesa nigdy nie przebiła się prosta informacja, mianowicie taka, że ludzie mają gdzieś algorytmy i tajne zaklęcia z DOS, tak jak większości nie obchodzi co trzeba włożyć do silnika, żeby samochód jechał. Ludzi interesuje to, żeby maszyna była prosta w obsłudze i wykonywała, to co sobie użytkownik założy, nie to co maszyna sobie założyła. Mówiąc krótko Gates jako pierwszy upowszechnił tajna wiedzę, albo raczej dał masom instrukcję, ściągi, tak aby prawie każdy mógł komputer wykorzystać do swoich potrzeb. I dzięki temy Gates wygrał i przez to jest nienawidzony przez pozostałych komputerowców.



Być może przykład Gatesa nie jest najszczęśliwszym preludium do tego co chcę przekazać jako treść główną, ale wydaje mi się, że coś jest na rzeczy. Narzekamy na media i polityków, a jednocześnie uznajemy, że politykom i mediom nie podskoczymy, ponieważ to obszary zarezerwowane dla wtajemniczonych. Kiedy narzekającym daje się do dyspozycji Windowsa, takie kontrowersje.net, czy inne adresy, spoza branży, gdzie każdy może być dziennikarzem i politykiem, okazuje się, że sama próba podjęcia wysiłku jest natychmiast skazana na śmieszność. Istnieje tysiąc powodów, aby nie próbować, tysiąc usprawiedliwień i pełnych polotu analiz, jak bardzo śmiesznie i naiwnie jest próbować przegonić dyżurne media i znanych poliytyków. Jest to dla mnie zachowanie niepojęte, takie przyznawanie się przed samym sobą, że komputer i szeroki świat to nie dal nas maluczkich. My to możemy sobie tu ponarzekać, ostatecznie powiesić psy na Billu, Kaczyńskim, Widsteinie, tłumacząc im jacy są marni i przeciętni, chociaż każdego dnia używamy programu Billa, który pozwolił nam oswoić się z komputerem, oglądamy Wildstein i Kaczyńskiego w krytykowanych mediach.



Zachowując wszelkie rozsądne proporcje, czuję się jak Gates na dorobku, a właściwie czuje się jak twórcy Linux. Dając do dyspozycji darmowe narzędzie, otrzymuję zwrotną informację typu eror. Nie żeby coś w narzędziu nie działał, choć faktycznie nie wszystko działa jak powinno, ale chodzi o to, że jest medialny i polityczny Windows i nie ma co się porywać na to co jest jakie jest i nikt tego nie zmieni. Dziwne poplątanie z pomieszaniem, większość chciałaby do woli poniewierać Windows, najchętniej używając Windows i ledwie garstka uważa, że można żyć bez Windows. A nawet jest nieco gorzej, jak mi się wydaje. Otóż większość używając Windows i poniewierając Gatesa, nie wierzy aby cokolwiek można było zmienić. Innymi słowy większości można dać narzędzia, płatne lub pirackie i tak monopoliści mogą spać spokojnie, bo ani system, ani polityka, ani przekaz medialny się nie zmieni. Nie zmieni się, bo ludzie się nie zmieniają. Zmieniają się jednostki podawane naciskom ludzi, co wiedzą lepiej jak jednostki mają i nie mają żyć. Tak sobie tłumaczę objawy choroby. A co Wy o tym myślicie, naprawdę nic się nie może udać i nic się nie da zmienić, trzeba żyć z tym co nam rzucono? Jest aż tak źle, że będzie jeszcze gorzej poza naszym wpływem. Czy naprawdę próba zmieniania rzeczywistości, jest śmiesznością i głupotą, bez większego wpływu na dawno rozdane karty. Nic się nie uda? Nigdy i nikomu? I nam również?

#312 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 03 listopad 2008 - 17:49

Obserwuję na żywym i własnym organizmie charakterystyczne objawy i skutki choroby, nie boję się użyć słowa „społecznej”. Gdy spytać 10 Polaków, czy jest fajnie co najmniej 6 uzna pytanie za żart. Natomiast gdy spytać co można zrobić, żeby do fajnego się zbliżyć, to może 2 Polaków udzieli odpowiedzi, a za robotę weźmie się pół. Niemal każdy Polak wie, że jest mało fajnie, zmieniać stan rzeczy chce pół Polaka. Nie mam na myśli jakiś zmian fundamentalnych, mam na myśli zmiany wokół siebie. Z jednej strony myślimy kategoriami globalnymi, to znaczy dobrze byłoby, gdyby było dobrze, na przykład segregowanie śmieci wyszłoby nam na zdrowie. Z drugiej strony nie będziemy segregować, bo co to da, skoro sąsiad nie segreguje.



Takie powszechne przekonanie o tym, że próba zmiany czegokolwiek jest skazana na niepowodzenie i śmieszność. Przeklinany na wszystkich kontynentach Bill Gates, wyszedł z nieco innego złożenia, wyszedł z założenia, że wszystko można zmienić. Zauważył, że komputery są dedykowane wąskiej grupie ludzi, którzy to ludzie nie bardzo mają ochotę dzielić się tajemną wiedzą. Wtajemniczeni wychodzili z założenia, że informatyka nie jest dla debli. Gates doszedł do zupełnie innego przekonania i przyniósł ludowi ogień. Okazało się, że trafił więcej niż w 10, trafił w miliardy i dopiero wtedy wielu informatyków podniosło larum, że to monopol i tak nie wypada. Informatycy protestując przeciw Gatesowi, pokazali, że nie tylko deb*** może obsługiwać komputer, ale i oprogramowanie może być za darmo, ale było już za późno.



Windows opanował miasta i wsie, może się Windows wieszać i może być niestabilny, może być nieludzko drogi i może być bezczelnie monopolistyczny, ale i tak będzie nieodzowny. Dziś najwięcej psów wieszają na twórcy Windowsa, ci co nadal czują się depozytariuszami tajnej wiedzy. Powstał Linux i jak świat długi i szeroki używają Linuxa ci co się znają i wiedzą, że to system lepszy pod względem stabilności i niezawodności i jednocześnie płynie od użytkowników prosta informacja, że windowsiarze, to kupa deb***i używająca deb***nego programu. Czyli tak naprawdę nic się w mentalności tych, których ograł Gates nie zmieniło. Komputer jest nadal dla wybranych, a reszta nawet jeśli dzięki myszce wie mniej więcej o co chodzi, to i tak nigdy nie zostanie dopuszczona do kręgu wtajemniczonych. Do konkurencji Gatesa nigdy nie przebiła się prosta informacja, mianowicie taka, że ludzie mają gdzieś algorytmy i tajne zaklęcia z DOS, tak jak większości nie obchodzi co trzeba włożyć do silnika, żeby samochód jechał. Ludzi interesuje to, żeby maszyna była prosta w obsłudze i wykonywała, to co sobie użytkownik założy, nie to co maszyna sobie założyła. Mówiąc krótko Gates jako pierwszy upowszechnił tajna wiedzę, albo raczej dał masom instrukcję, ściągi, tak aby prawie każdy mógł komputer wykorzystać do swoich potrzeb. I dzięki temy Gates wygrał i przez to jest nienawidzony przez pozostałych komputerowców.



Być może przykład Gatesa nie jest najszczęśliwszym preludium do tego co chcę przekazać jako treść główną, ale wydaje mi się, że coś jest na rzeczy. Narzekamy na media i polityków, a jednocześnie uznajemy, że politykom i mediom nie podskoczymy, ponieważ to obszary zarezerwowane dla wtajemniczonych. Kiedy narzekającym daje się do dyspozycji Windowsa, takie kontrowersje.net, czy inne adresy, spoza branży, gdzie każdy może być dziennikarzem i politykiem, okazuje się, że sama próba podjęcia wysiłku jest natychmiast skazana na śmieszność. Istnieje tysiąc powodów, aby nie próbować, tysiąc usprawiedliwień i pełnych polotu analiz, jak bardzo śmiesznie i naiwnie jest próbować przegonić dyżurne media i znanych poliytyków. Jest to dla mnie zachowanie niepojęte, takie przyznawanie się przed samym sobą, że komputer i szeroki świat to nie dal nas maluczkich. My to możemy sobie tu ponarzekać, ostatecznie powiesić psy na Billu, Kaczyńskim, Widsteinie, tłumacząc im jacy są marni i przeciętni, chociaż każdego dnia używamy programu Billa, który pozwolił nam oswoić się z komputerem, oglądamy Wildstein i Kaczyńskiego w krytykowanych mediach.



Zachowując wszelkie rozsądne proporcje, czuję się jak Gates na dorobku, a właściwie czuje się jak twórcy Linux. Dając do dyspozycji darmowe narzędzie, otrzymuję zwrotną informację typu eror. Nie żeby coś w narzędziu nie działał, choć faktycznie nie wszystko działa jak powinno, ale chodzi o to, że jest medialny i polityczny Windows i nie ma co się porywać na to co jest jakie jest i nikt tego nie zmieni. Dziwne poplątanie z pomieszaniem, większość chciałaby do woli poniewierać Windows, najchętniej używając Windows i ledwie garstka uważa, że można żyć bez Windows. A nawet jest nieco gorzej, jak mi się wydaje. Otóż większość używając Windows i poniewierając Gatesa, nie wierzy aby cokolwiek można było zmienić. Innymi słowy większości można dać narzędzia, płatne lub pirackie i tak monopoliści mogą spać spokojnie, bo ani system, ani polityka, ani przekaz medialny się nie zmieni. Nie zmieni się, bo ludzie się nie zmieniają. Zmieniają się jednostki podawane naciskom ludzi, co wiedzą lepiej jak jednostki mają i nie mają żyć. Tak sobie tłumaczę objawy choroby. A co Wy o tym myślicie, naprawdę nic się nie może udać i nic się nie da zmienić, trzeba żyć z tym co nam rzucono? Jest aż tak źle, że będzie jeszcze gorzej poza naszym wpływem. Czy naprawdę próba zmieniania rzeczywistości, jest śmiesznością i głupotą, bez większego wpływu na dawno rozdane karty. Nic się nie uda? Nigdy i nikomu? I nam również?

A co Wy o tym myślicie wklejanie cudzych artykułów to ja myślę że to jest nie ładnie

#313 ~LEŚNICZY~

~LEŚNICZY~
  • Goście

Napisano 03 listopad 2008 - 17:54

Obserwuję na żywym i własnym organizmie charakterystyczne objawy i skutki choroby, nie boję się użyć słowa „społecznej”. Gdy spytać 10 Polaków, czy jest fajnie co najmniej 6 uzna pytanie za żart. Natomiast gdy spytać co można zrobić, żeby do fajnego się zbliżyć, to może 2 Polaków udzieli odpowiedzi, a za robotę weźmie się pół. Niemal każdy Polak wie, że jest mało fajnie, zmieniać stan rzeczy chce pół Polaka. Nie mam na myśli jakiś zmian fundamentalnych, mam na myśli zmiany wokół siebie. Z jednej strony myślimy kategoriami globalnymi, to znaczy dobrze byłoby, gdyby było dobrze, na przykład segregowanie śmieci wyszłoby nam na zdrowie. Z drugiej strony nie będziemy segregować, bo co to da, skoro sąsiad nie segreguje.



Takie powszechne przekonanie o tym, że próba zmiany czegokolwiek jest skazana na niepowodzenie i śmieszność. Przeklinany na wszystkich kontynentach Bill Gates, wyszedł z nieco innego złożenia, wyszedł z założenia, że wszystko można zmienić. Zauważył, że komputery są dedykowane wąskiej grupie ludzi, którzy to ludzie nie bardzo mają ochotę dzielić się tajemną wiedzą. Wtajemniczeni wychodzili z założenia, że informatyka nie jest dla debli. Gates doszedł do zupełnie innego przekonania i przyniósł ludowi ogień. Okazało się, że trafił więcej niż w 10, trafił w miliardy i dopiero wtedy wielu informatyków podniosło larum, że to monopol i tak nie wypada. Informatycy protestując przeciw Gatesowi, pokazali, że nie tylko deb*** może obsługiwać komputer, ale i oprogramowanie może być za darmo, ale było już za późno.



Windows opanował miasta i wsie, może się Windows wieszać i może być niestabilny, może być nieludzko drogi i może być bezczelnie monopolistyczny, ale i tak będzie nieodzowny. Dziś najwięcej psów wieszają na twórcy Windowsa, ci co nadal czują się depozytariuszami tajnej wiedzy. Powstał Linux i jak świat długi i szeroki używają Linuxa ci co się znają i wiedzą, że to system lepszy pod względem stabilności i niezawodności i jednocześnie płynie od użytkowników prosta informacja, że windowsiarze, to kupa deb***i używająca deb***nego programu. Czyli tak naprawdę nic się w mentalności tych, których ograł Gates nie zmieniło. Komputer jest nadal dla wybranych, a reszta nawet jeśli dzięki myszce wie mniej więcej o co chodzi, to i tak nigdy nie zostanie dopuszczona do kręgu wtajemniczonych. Do konkurencji Gatesa nigdy nie przebiła się prosta informacja, mianowicie taka, że ludzie mają gdzieś algorytmy i tajne zaklęcia z DOS, tak jak większości nie obchodzi co trzeba włożyć do silnika, żeby samochód jechał. Ludzi interesuje to, żeby maszyna była prosta w obsłudze i wykonywała, to co sobie użytkownik założy, nie to co maszyna sobie założyła. Mówiąc krótko Gates jako pierwszy upowszechnił tajna wiedzę, albo raczej dał masom instrukcję, ściągi, tak aby prawie każdy mógł komputer wykorzystać do swoich potrzeb. I dzięki temy Gates wygrał i przez to jest nienawidzony przez pozostałych komputerowców.



Być może przykład Gatesa nie jest najszczęśliwszym preludium do tego co chcę przekazać jako treść główną, ale wydaje mi się, że coś jest na rzeczy. Narzekamy na media i polityków, a jednocześnie uznajemy, że politykom i mediom nie podskoczymy, ponieważ to obszary zarezerwowane dla wtajemniczonych. Kiedy narzekającym daje się do dyspozycji Windowsa, takie kontrowersje.net, czy inne adresy, spoza branży, gdzie każdy może być dziennikarzem i politykiem, okazuje się, że sama próba podjęcia wysiłku jest natychmiast skazana na śmieszność. Istnieje tysiąc powodów, aby nie próbować, tysiąc usprawiedliwień i pełnych polotu analiz, jak bardzo śmiesznie i naiwnie jest próbować przegonić dyżurne media i znanych poliytyków. Jest to dla mnie zachowanie niepojęte, takie przyznawanie się przed samym sobą, że komputer i szeroki świat to nie dal nas maluczkich. My to możemy sobie tu ponarzekać, ostatecznie powiesić psy na Billu, Kaczyńskim, Widsteinie, tłumacząc im jacy są marni i przeciętni, chociaż każdego dnia używamy programu Billa, który pozwolił nam oswoić się z komputerem, oglądamy Wildstein i Kaczyńskiego w krytykowanych mediach.



Zachowując wszelkie rozsądne proporcje, czuję się jak Gates na dorobku, a właściwie czuje się jak twórcy Linux. Dając do dyspozycji darmowe narzędzie, otrzymuję zwrotną informację typu eror. Nie żeby coś w narzędziu nie działał, choć faktycznie nie wszystko działa jak powinno, ale chodzi o to, że jest medialny i polityczny Windows i nie ma co się porywać na to co jest jakie jest i nikt tego nie zmieni. Dziwne poplątanie z pomieszaniem, większość chciałaby do woli poniewierać Windows, najchętniej używając Windows i ledwie garstka uważa, że można żyć bez Windows. A nawet jest nieco gorzej, jak mi się wydaje. Otóż większość używając Windows i poniewierając Gatesa, nie wierzy aby cokolwiek można było zmienić. Innymi słowy większości można dać narzędzia, płatne lub pirackie i tak monopoliści mogą spać spokojnie, bo ani system, ani polityka, ani przekaz medialny się nie zmieni. Nie zmieni się, bo ludzie się nie zmieniają. Zmieniają się jednostki podawane naciskom ludzi, co wiedzą lepiej jak jednostki mają i nie mają żyć. Tak sobie tłumaczę objawy choroby. A co Wy o tym myślicie, naprawdę nic się nie może udać i nic się nie da zmienić, trzeba żyć z tym co nam rzucono? Jest aż tak źle, że będzie jeszcze gorzej poza naszym wpływem. Czy naprawdę próba zmieniania rzeczywistości, jest śmiesznością i głupotą, bez większego wpływu na dawno rozdane karty. Nic się nie uda? Nigdy i nikomu? I nam również?

gajowy nie myśl że wszyscy są tacy głupcy jak ty http://www.kontrowersje.net/node/689

#314 ~wielki voodoo~

~wielki voodoo~
  • Goście

Napisano 07 listopad 2008 - 21:08

Nie pomoże już nic w odzyskaniu twarzy towarzyszu G.
Nawet te rzekome 10 milionów OBI. Zobaczysz jak własne plecy bez lustra.

#315 ~Kuba rozpruwacz~

~Kuba rozpruwacz~
  • Goście

Napisano 14 listopad 2008 - 23:28

Taak,
handlowcy zawsze byli najważniejsi. Klapka na oczy i tylko interesów handlowców pilnował nasz pierwszy. Mamy efekty. Szpital dogorywa, zastój w mieście we wszystkim, dosłownie we wszyskim. Nawet na głupie zadaszenie lodowiska które zarabia kasiorę brak funduszy. Przepraszam. Wyremontowano budynek wielkości budki dla szpaków za 50 tysięcy. Faktury powinien sprawdzić prokurator za ten remont. Nie jest źle. Jest wprost tragicznie w mieście za naszego pierwszego. Ten twierdzi, że wywiązuje się ze wszystkich obietnic wyborczych. To dopiero trzeba mieć tupet.

#316 ~xyz~

~xyz~
  • Goście

Napisano 15 listopad 2008 - 07:33

Nie radzi sobie robak ze wszystkim.
Szpital to handel usługami medycznymi.
Handel maroladą to widocznie priorytet w S. Co tam mieszkańcy. Mieszkańcy potrzebni raz na cztery lata.

#317 ~Kesil~

~Kesil~
  • Goście

Napisano 16 listopad 2008 - 16:33

Ta Reja musi powstać. Teraz to dopiero zrobił się syf naokoło jak liście spadły z drzew i krzaków i jak rozebrano budynki stojące na przyszłym pasie ruchu. A wewnątrz tego kwartału jaki bajzel straszny. Jakieś magazyny, baza sprzętu ciężkiego, autozłom pod szyldem wypożyczalni przyczep, namioty ogrodnicze w samym centrum miasta, kilkadziesiąt blaszanych garaży i jeden paskudniejszy od drugiego. Ludzie stawiają nowe ogrodzenia. Prowizoryczne koszmarki. Przecież z tymi wyburzeniami można było poczekać do wiosny. Myśli jeszcze ktoś w UM? Ciekawi mnie kogo Straż Miejska ukarze za ten niesamowity bałagan. Centrum miasta. Wizytówka miasta cholera jasna. Zaorać to i chociaż trawę zasiać jak nie ma lepszego pomysłu.
Tylko obfotografować ten burdel i wysłać na jakiś konkurs.
Na Kowalskiego komuś budki handlowe przeszkadzają.
Niech obejrzy sobie teren pomiędzy Pułaskiego i Reja, to mu przestaną przeszkadzać.

#318 ~ddt~

~ddt~
  • Goście

Napisano 26 listopad 2008 - 08:16

Zmieniło się chyba coś tam, coś tam.
Obecnie najważniejszy jest wizerunek suwalskiej władzy.
Odwrócono skutecznie uwagę od handlu, a skupiono na Aquaparku i Reja.
Nie przepadam za suwalskim kierownictwem, ale życzę im aby udały się te inwestycje. Jest to nasz wspólny interes.

#319 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 07 styczeń 2009 - 13:03

Czyj obecnie interes jest broniony? Piszę o suwalskiej Plazie. Szlag trafił interes i handlowców i nas zwykłych szeregowych mieszkańców Suwałk.

#320 ~Rzecznik~

~Rzecznik~
  • Goście

Napisano 09 styczeń 2009 - 14:20

Można wpadkę prezydenta opisaną w tym artykule puścić w zapomnienie.
W kwietniu 2009roku rusza z wielką pompą budowa drugiej nitki ul. Miołaja Reja w Suwałkach. Zakończenie inwestycji nastąpić ma jesienią 2010. Na tydzień przed wyborami do władz samorządowych i prezydenta miasta. To kochani musi się obecnej władzy udać. Inacze będzie im piź.....ec.
Rzekłem,
Oddany Wam Rzecznik




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych