Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Konie poniosły - dzieci w szpitalu :: zobacz komentowany artykuł


71 odpowiedzi w tym temacie

#1 ~użytkownik nr 1~

~użytkownik nr 1~
  • Goście

Napisano 21 czerwiec 2008 - 20:57

Jesli rodzice zgadzają się na konską pasję dzieci to powinni takie przypadki- wypadki również przewidywać. Jeśli to zbyt ryzykowne- prponuję szachy.

#2 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 czerwiec 2008 - 07:15

Masz rację. Koń to przecież tylko zwierzę. Nigdy nie wiadomo, jak się zachowa. Tak samo jak pies - nigdy tez nie wiemy, kiedy coś go nie zadowoli i nas pogryzie. Rodzice - opamietajcie się na drugi raz i zastanówcie się, gdzie i w jakim celu puszczacie dzieci...

#3 ~Kate-Ełk~

~Kate-Ełk~
  • Goście

Napisano 22 czerwiec 2008 - 12:43

Macie rację: ja jeżdżę na koniach od 5 lat, i też niewiadomo co będzie dalej....

#4 ~piłka~

~piłka~
  • Goście

Napisano 23 czerwiec 2008 - 13:57

nie wiem po co tyle krzyku, kazdy rodzic wie gdzie wysyła swoje dzieci (no chyba że nie którzy tatusiowie mają ograniczona świadomość)
każdy sport jest niebezpieczny i jak ktoś wczesniej napisał trzeba było wysłać na szachy ( ale uwaga tam tez są konie)
panowie tatusiowie refleks to wy macie z tego co wiem wasze córki przychodzą do stajni od roku trzeba było wcześniej sprawdzić czy jest bezpiecznie,
bo z tego co piszecie to wynika że zainteresował was ten fakt jak nadarzyła się okazja do szarpnięcia grosza, ja tam chodzę i żyję skoro was nigdy tam nie widziałam to podpowiem wam ze są instruktorzy i nigdy nikt bez instruktora nie wyjechał w teren Pacany ( ale skąd wy macie o tym wiedzieć skoro, z tego co piszecie to nawet o obrażeniach córek za wile nie wiecie-doktorzy trzymajcie się bo może i u was znajdzie się okazja do wyciągnięcia ręki po nie swoje)
Panie Redaktorze następnym razem sprawdzi Pan dobrze fakty, no chyba że lubi być Pan traktowny jako worek treningowy dla niektórych "zorientowaych" Tatusiów
jestem matką ale uchowaj Boże od takiego " pseudo-tatusia" mojego dziecka
ełczanka

#5 ~do Ełczanki~

~do Ełczanki~
  • Goście

Napisano 23 czerwiec 2008 - 15:20

Ełczanko, gratuluję, że jesteś mamusią , oby tylko nie tak mało odpowiedzialną, jak jedna z mam poszkodowanych dziewczynek. Zanim kogoś skrytykujesz zastanów się czy masz odpowiednią ilość rzetelnych informacji na dany temat oraz moralne prawo do oceny.Tak w życiu bywa, że ludzie sie rozwodzą, a po rozwodzie prawa rodzicielskie zachowują oboje rodzice,wówczas opieka nad dziećmi jest podzielona i sprawowana jest przez rodziców w sposób określony przez Sąd. Podczas sprawowania opieki każda ze stron w sposób bezpieczny organizuje dziecku czas wolny od zajęć lekcyjnych, a jeśli m.innymi zajęcia dotyczą sportow niebezpiecznych oboje rodzice podpisują oświadczenie , że wyrażają zgodę na uprawianie tej dyscypliny sportowej.Wówczas ponoszą ryzyko ewentualnych wypadków.Jeśli tak zdecydowanie bronisz osób, które w pewnym stopniu ponoszą winę za zaistniały wypadek, to bardzo proszę, sprawdź, czy w dokumentacji Ośrodka Jeździeckiego przy ul. zamkowej znajdują się stosowne oświadczenia rodziców i zaświadczenie lekarskie dopuszczające dziecko do nauki jazdy konnej. Prawdopodobnie w w/w ośrodku takie sprawy zwyczajowo załatwiane były na słowo. W przypadku dzieci poszkodowanych rodzice dzieci, prócz jednej matki, która w tym dniu opiekowała się dziewczynkami nie byli poinformowani o konnej przejażdżce dzieci na koniach w plenerze , m.innymi do lasu dość odległego od stadniny, który jest po części Parkiem Narodowym i ostoją dla dzikich zwierząt.Nie ma powodu do ostrzegania lekarzy, bo Ci ludzie za opiekę nad dziećmi powinni otrzymać wyróżnienie.Odnośnie obrażeń jakich doznały dziewczynki nie powinna Pani się wypowiadać, ponieważ tego typu informacje są poufne a osoby zainteresowane sprawą mają wgląd do kart pobytu w szpitalu.Nie była Pani na miejscu wypadku, a swoją wypowiedzią dyskredytuje Pani zeznania Pani Szuchnickiej, która jednej z dziewczynek udzieliła pierwszej pomocy przed przyjazdem karetki, którą zresztą osobiście wezwała, bo Pani instruktorki nie było przy dziecku, bo raczyła się zjawić dopiero po przyjazdzie ojca dziewczynki i karetki pogotowia.Drugą poszkodowaną dziewczynkę, ryzykując przy tym ewentualnymi powikłaniami po upadku z galopującego konia, zawożąc dziecko do szpitala prywatnym samochodem.Na przyszlość proponuję więcej rozwagi i zachowania dystansu w ocenie zachowania innych ludzi.

#6 ~Zainteresowany~

~Zainteresowany~
  • Goście

Napisano 23 czerwiec 2008 - 15:55

nie wiem po co tyle krzyku, kazdy rodzic wie gdzie wysyła swoje dzieci (no chyba że nie którzy tatusiowie mają ograniczona świadomość)
każdy sport jest niebezpieczny i jak ktoś wczesniej napisał trzeba było wysłać na szachy ( ale uwaga tam tez są konie)
panowie tatusiowie refleks to wy macie z tego co wiem wasze córki przychodzą do stajni od roku trzeba było wcześniej sprawdzić czy jest bezpiecznie,
bo z tego co piszecie to wynika że zainteresował was ten fakt jak nadarzyła się okazja do szarpnięcia grosza, ja tam chodzę i żyję skoro was nigdy tam nie widziałam to podpowiem wam ze są instruktorzy i nigdy nikt bez instruktora nie wyjechał w teren Pacany ( ale skąd wy macie o tym wiedzieć skoro, z tego co piszecie to nawet o obrażeniach córek za wile nie wiecie-doktorzy trzymajcie się bo może i u was znajdzie się okazja do wyciągnięcia ręki po nie swoje)
Panie Redaktorze następnym razem sprawdzi Pan dobrze fakty, no chyba że lubi być Pan traktowny jako worek treningowy dla niektórych "zorientowaych" Tatusiów
jestem matką ale uchowaj Boże od takiego " pseudo-tatusia" mojego dziecka
ełczanka


Konie to urocze stworzenia , a w niektorych przypadkach są mądrzejsze od człowieka. Żaden inteligentny osobnik ludzki nie nazywa ojców, tym bardziej w dniu ich święta, Pacanami.Zenada, a ile w tym poscie nienawiści do mężczyzn.Szkoda, że droga Pani nie dostrzega pewnych prawd, bo jeszcze niektore nasze przeurocze ,,Matki Polki" żyją w przeświadczeniu, jakoby dzieci były ich własnością, uważając, że mają moralne prawo samodzielnie decydować o ich życiu.Ojca spychają do roli zapładniacza i maszynki do robienia pieniędzy. Kiedy jakiś smiałek odważy się upomnieć o swoje prawa, podnosi się wrzawa poparta epitetami np,,pseudo-tatusia". Trafiła Pani niczym kulą w płot, bo w tym przypadku, to ,, super - mamusia" samodzielnie, bez konsultacji z rodzicami obcego dziecka, którym w tym dniu się opiekowała, podjęła decyzję o życiu, kalectwie lub nawet śmierci swego i obcego dziecka. Więc, kto tu jest ,,cacy", a kto jest,,pseudo"? Boli Panią skok na kasę? przecież dzieci powinny być przez Ośrodek Jeździecki ubezpieczone na czas korzystania z jego usług. Nauka jazdy jest odpłatna i w cene karnetu winno wchodzić ubezpieczenie.Jeśli zdarzył się nieszczęśliwy wypadek, dzieci ucierpialy fizycznie i moralnie, a rodzice poniośli straty finansowe, to dlaczego nie mają żądać wyplaty odszkodowania? Coś z tym Pani myśleniem jest nie tak, proponuję nie kierować się emocjami , a więcej zdrowego rozsądku na przyszłość.

#7 ~ełczanka~

~ełczanka~
  • Goście

Napisano 24 czerwiec 2008 - 10:15

Widzę,że bardzo uraziłam męska dumę i sami panowie przyznajecie sie do tego że tylko o jedno wam chodzi
g...... was obchodza dzieci, napisałam że chodze do tej stajni ale nie napisałam że mam zielone pojęcie kim jesteście a juz najbardziej mam to gdzies ze jastescie po rozwodach, jesli wasze zony was zostawily to w takim układzie mialy racje
a Ty biedy tatusiu, który masz pretensje do instruktorki ze zabrala dzieci do szpital to po cholere tam przyjezdzales skoro nawet d.... nie ruszyles zeby pomoc dzieciom (jeszcze twierdzisz ze jej tam nie było, a na marginesie kazdy kto bylby w takiej sytuacji zachowal by sie tak samo zeby jak najszybciej pomoc dzieciom ale skad masz o tym wiedziec skoro sam piszesz ze nic nie zrobiles a to tylko jest odruch bezwarunkowy)
a od instuktorki wam wara, znam ta dziewczynę i do waszej wiadomości odwiedzala wasze dzieci codziennie w szpitalu i bardziej przezywa to co sie stalo niz wy, bo ją w przciwienstwie do was interesuje ich zdrowie a nie kasa (a jesli chodzi o stan zdrowia tez wiemy bo interesowlismy sie wszyscy bo akurat jetesmy takimi ludzmi, że przezywamy takie rzeczy i martwimy sie o wszystkich i kazdego z nas moze to spotkac)
a wykłady na temat praw rodzicielskich zachowajcie dla siebie bo jak co do czego dochodzi to umiecie zastawiac sie tylko paragrafami i nic wiec z tego nie wynika POWTORZE JESZCZE RAZ JAK BYLISCIE TAK MOCNO ZMARTWIENI TO TRZEBA BYLO ZAINTERESOWAC SIE WCZESNIEJ, a teraz to pewnie fajnie bo mozna dokopac zonom kosztem stajni (nie wiem czy nawet wiecie jak wasze dzieci uwielbialy przychodzic do tego "strasznego " miejsca i ile radości miały w oczach jak robiły postepy) wiec darujcie sobie te wasze wywody.
a jesli chodzi o ubezpieczenie to kazdy jest ubezpieczony i ponosi odpowiedzialnosc za siebie ja nie raz spadłam i nikomu dupy nie zawracałam, takie jest ryzyko uprawiania sportów ekstremalnych
i zebysci mieli swiadomosc ze staniemy wszyscy murem za stajnia, bo nie ma w was zadnego zmartwienia jesli chodzi o dzieci jest tylko biznes
i jeszcze raz powtorze uchowaj boze od takiego pseudo-tatusia
ełczanka

#8 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 24 czerwiec 2008 - 12:29

Widzę,że bardzo uraziłam męska dumę i sami panowie przyznajecie sie do tego że tylko o jedno wam chodzi
g...... was obchodza dzieci, napisałam że chodze do tej stajni ale nie napisałam że mam zielone pojęcie kim jesteście a juz najbardziej mam to gdzies ze jastescie po rozwodach, jesli wasze zony was zostawily to w takim układzie mialy racje
a Ty biedy tatusiu, który masz pretensje do instruktorki ze zabrala dzieci do szpital to po cholere tam przyjezdzales skoro nawet d.... nie ruszyles zeby pomoc dzieciom (jeszcze twierdzisz ze jej tam nie było, a na marginesie kazdy kto bylby w takiej sytuacji zachowal by sie tak samo zeby jak najszybciej pomoc dzieciom ale skad masz o tym wiedziec skoro sam piszesz ze nic nie zrobiles a to tylko jest odruch bezwarunkowy)
a od instuktorki wam wara, znam ta dziewczynę i do waszej wiadomości odwiedzala wasze dzieci codziennie w szpitalu i bardziej przezywa to co sie stalo niz wy, bo ją w przciwienstwie do was interesuje ich zdrowie a nie kasa (a jesli chodzi o stan zdrowia tez wiemy bo interesowlismy sie wszyscy bo akurat jetesmy takimi ludzmi, że przezywamy takie rzeczy i martwimy sie o wszystkich i kazdego z nas moze to spotkac)
a wykłady na temat praw rodzicielskich zachowajcie dla siebie bo jak co do czego dochodzi to umiecie zastawiac sie tylko paragrafami i nic wiec z tego nie wynika POWTORZE JESZCZE RAZ JAK BYLISCIE TAK MOCNO ZMARTWIENI TO TRZEBA BYLO ZAINTERESOWAC SIE WCZESNIEJ, a teraz to pewnie fajnie bo mozna dokopac zonom kosztem stajni (nie wiem czy nawet wiecie jak wasze dzieci uwielbialy przychodzic do tego "strasznego " miejsca i ile radości miały w oczach jak robiły postepy) wiec darujcie sobie te wasze wywody.
a jesli chodzi o ubezpieczenie to kazdy jest ubezpieczony i ponosi odpowiedzialnosc za siebie ja nie raz spadłam i nikomu dupy nie zawracałam, takie jest ryzyko uprawiania sportów ekstremalnych
i zebysci mieli swiadomosc ze staniemy wszyscy murem za stajnia, bo nie ma w was zadnego zmartwienia jesli chodzi o dzieci jest tylko biznes
i jeszcze raz powtorze uchowaj boze od takiego pseudo-tatusia
ełczanka


kobieto, piszesz jakieś bzdury sądząc ,że zamącisz ludziom w głowie i wybielisz osoby odpowiedzialne za zaistniały wypadek. Nie masz pojęcia kto, kogo i dlaczego zostawił, kto udzielił pierwszej pomocy i w którym momencie pojawiła się Pani instruktorka, lepiej nie zabieraj na ten temat głosu.Pani Instruktorka dwa razy odwiedziła dzieci w szpitalu pod nieobecność rodziców, przy tym opowiadając dzieciom bajki, jak się trzymać galopującego konia, żeby z niego nie spaść. Sama Pani przyznaje, że jazda na koniu jest sportem ekstremalnym, a co za tym idzie obowiązkiem ośrodka jeżdzieckiego jest podjęcie takich zabezpieczeń, żeby osoby korzystające z oferty czuły się w miarę bezpiecznie, a tym bardziej nieletnie dzieci, które nie są w stanie samodzielnie przewidzieć skutków wypadku.Bez względu na Pani animozje do rodzicow płci męskiej, mają oni prawo do decydowania o losie swoich dzieci i wyrażania wlasnych opinii, żadnymi pomowieniami nie zniechęci Pani do ich zaprzestania.To nie Pani ponosi koszty leczenia, nie opiekuje się Pani dziećmi w okresie rekonwalescencji i wara od tego co robią rodzice.Zachowuje się Pani jak adwokat diabła , ciekawe ile Pani za to płacą i kto? Mamy świadomość, że wkrótce możecie stać nie ,,murem za stajnią", ale za murem stadniny i podziwiać pasące się na pastwiku ogierki i klacze, he, he, a Pani to faktycznie chyba kilka razy spadła z konia na główkę i nie mogła ruszać zadem, więc nikomu dupy nie była w stanie zawrócić. Życzę Pani miłego dnia!!!!! tym razem bez jazdy na koniu..........

#9 ~mała mi~

~mała mi~
  • Goście

Napisano 24 czerwiec 2008 - 20:22

kurcze szkoda dzieciaków. Ja byłam raz na zamkowej i zniechęciło mnie to że dzieci bez kasków jeździły. szkoda że w Ełku nie ma żadnej alternatywy dla tego ośrodka

#10 ~gosc~

~gosc~
  • Goście

Napisano 25 czerwiec 2008 - 08:00

kurcze szkoda dzieciaków. Ja byłam raz na zamkowej i zniechęciło mnie to że dzieci bez kasków jeździły. szkoda że w Ełku nie ma żadnej alternatywy dla tego ośrodka

bzdury pani opowiada, nikt nie ma prawa wsiadac na konia bez toczka, jest to zakazane (jesli ktos to zrobil to mial szczescie ze nikt nie widzial bo by nie wsiadl wiecej na konia)

#11 ~zainteresowany~

~zainteresowany~
  • Goście

Napisano 25 czerwiec 2008 - 09:38

gościu, prawdopodobnie jako ta sama osoba piszesz pod różnymi nickami usilnie broniąc dobrego imienia właściciela stadniny.Jest to trochę dziwne, ale racz zauważyć, że anonimowość w sieci nie jest tak do konca anonimowa. Wszystkim osobom biorącym udział w dyskusji na tym forum zarzucasz kłamstwo.Jeśli faktycznie jeździec ma obowiązek zakładania toczka, a ktoś widział ,że osoby korzystające z nauki jazdy jeżdzą bez zabezpieczenia głowy, to tylko potwierdza wcześniejsze zarzuty, że w tym ośrodku jeździeckim nie ma zabezpieczonego nadzoru podczas treningu.Nie wyobrażam sobie, żeby obecny na placu instruktor nie zauważył takiego uchybienia.Wniosek jest prosty, albo brak odpowiednio wykwalifikowanej kadry instruktorskiej, albo przysłowiowe olewanie przepisów BHP przez własciciela stadniny i kadrę instruktorską.Prawdopodobnie przed kilkoma miesiącami w tym samym ośrodku zdarzył się podobny wypadek poniesienia jeźdźca przez konia, wskutek czego dziewczynka doznała złamania kości miednicy.Być może konie nie są dostosowane do jazdy konnej z dziećmi. Ośrodek nie posiada certyfikatu Polskiego Związku Jeździeckiego. Certyfikacja jest weryfikacją ośrodków względem możliwości szkolenia podstawowego, kwalifikacji osób prowadzących oraz jakości świadczonych usług. Ośrodek, uzyskujący certyfikat zostaje pozytywnie wyróżniony na tle konkurencji Osoby zainteresowane nauką jazdy konnej dzięki certyfikatom otrzymają informację, które ośrodki zapewniają nbezpieczne szkolenie i naukę u osób z dobrym przygotowaniem merytorycznym oraz dosiadanie dobrze przygotowanych koni.
Brak profesjonalnego ośrodka jeździeckiego na naszym terenie sprawia, że osoby kochające konie zdane są na korzystanie z usług tej stadniny.

#12 ~mała mi~

~mała mi~
  • Goście

Napisano 25 czerwiec 2008 - 15:42

a czy ktoś chodził na Słoneczną? macie jakieś opinie?mam 7letnią córkę ktora kocha konie, więc może tam bezpieczniej?

#13 ~amazonka~

~amazonka~
  • Goście

Napisano 25 czerwiec 2008 - 20:38

bzdury totalne, jezdze od dwoch lat nigdy nikogo nie widzialam bez toczka na koniu (moze ostatni raz bylas za czasow POHZ)

bzdury pani opowiada, nikt nie ma prawa wsiadac na konia bez toczka, jest to zakazane (jesli ktos to zrobil to mial szczescie ze nikt nie widzial bo by nie wsiadl wiecej na konia)



#14 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 25 czerwiec 2008 - 21:09

dla mnie postawa tatusiów to Mount Everest bezczelności i bezduszności! dziewczynki jeździły od ponad roku, panu Ostrowskiemu było to na rękę, bo córka miała zeszłoroczne wakacje za free, a teraz to nagle taki niezadowolony? gdzie byłeś kiedy jeździła na karnecie koleżanki? gdzie byłeś w tym roku kiedy znów na czyjeś konto brała lekcje? na miejscu wypadku tatuś się zjawił zaraz po karetce, a instruktorka dawno już tam była! jak ktos traktuje dzieci jak kukułcze jajo to nie powinien miec pretensji!!!
drugi tez orzeł, teraz sie obudził, że dziecko w siodle czuje się jak ryba w wodzie i co? i spektakularnie ukrócił jazdy dziecku, bo to niby taka ojcowska troska...
jak patrzę na takich tatusiów jestem za tym żeby rodziły sie dzieci z probówki

#15 ~nie feministka~

~nie feministka~
  • Goście

Napisano 25 czerwiec 2008 - 22:56

dla mnie postawa tatusiów to Mount Everest bezczelności i bezduszności! dziewczynki jeździły od ponad roku, panu Ostrowskiemu było to na rękę, bo córka miała zeszłoroczne wakacje za free, a teraz to nagle taki niezadowolony? gdzie byłeś kiedy jeździła na karnecie koleżanki? gdzie byłeś w tym roku kiedy znów na czyjeś konto brała lekcje? na miejscu wypadku tatuś się zjawił zaraz po karetce, a instruktorka dawno już tam była! jak ktos traktuje dzieci jak kukułcze jajo to nie powinien miec pretensji!!!
drugi tez orzeł, teraz sie obudził, że dziecko w siodle czuje się jak ryba w wodzie i co? i spektakularnie ukrócił jazdy dziecku, bo to niby taka ojcowska troska...
jak patrzę na takich tatusiów jestem za tym żeby rodziły sie dzieci z probówki


Dotychczasowa postawa matek broniących swoich racji jest szczytem braku odpowiedzialności za los nieletnich dzieci oraz braku szacunku dla osób myslących inaczej.Ostatni wpis sprowadził dyskusję do poziomu dna. Pani żądna rozgrywek stricte personalnych do dziś w oczach ludzi uchodziła za dobrą wróżkę i z daru serca sponsorowała lekcje jazdy przyjaciólkom swojej córki.Kiedy zdarzył się wypadek a rodzic upomniał się o bezpieczenstwo dziecka, operując nazwiskiem na publicznym forum, wypomina darowiznę , a fe z taką harytatywnością. Co dotyczy traktowania dzieci jak kukułczych jaj, to Szanowna Pani zanim w kogoś rzuci kamieniem niech się sama uderzy w piersi i zrobi rachunek sumienia. Z tego całego towarzystwa to przynajmniej ,,drugi tatuś" zachowal zdrowy rozsądek, bo nie daj Boże roztropnej mamie przyszło do głowy osiodłać konie i kolejny raz wysłać dzieci w plener do lasu, gdzie jest pełno lisów i wilczyca z młodymi.
he, he, a niby dzieci z próbówki to powstają z mleka końskiego czy z plemników ? a te pochodzą tez od mężczyzn, ot taki to polski feminizm w wydaniu zaściankowym.

#16 ~Ania~

~Ania~
  • Goście

Napisano 25 czerwiec 2008 - 23:08

Instruktorka niekompetentna i niedbała? Większej bzdury nie słyszałam. Osoby pracujące w stadninie zwracają uwagę na biezpieczeństwo i właściwie dobierają konie do umiejętności nawet najmniejszego jeżdźca. Jest też spory wybór toczków. Moja córka ma 7 lat i jeździ z obiema dziewczynkami od poczatku. Każdy kto opiekował się nią w czasie lekcji zwracał uwagę żeby miała na głowie toczek, żeby strzemiona były odpowiedniej długości, zeby była odpowiednio ubrana itp... Tempo nauki dostosowywane jest do dziecka. Obie poszkodowane dziewczynki jeżdżą od roku i był to ich pierwszy spacer w teren. Podkreślam : spacer. Konie szły spokojnie a wypadek zdarzył się gdy już wracały. Instruktorka była z nimi. Przez cały czas nauki jazdy konnej żaden z tatusiów którzy teraz tak gorliwie podkreślają swoje zainteresowanie dziećmi nie zjawił sie ani żeby sprawdzić postępy dziewczynek ani żeby sprawdzić warunki w jakich pobierają lekcje. Widziałam się z instruktorką tuż po tym jak tego dnia wracała od dziewczynek ze szpitala, i zapewniam że była bardzo przejęta wypadkiem i starała być pomocna jak tylko mogła w tej sytuacji.Jeśli zaś chodzi o odszkodowanie i ponoszone przez rodziców koszty leczenia, uważam że autor tej wypowiedzi zapomina że dzieci są ubezpieczone i rodzice nie płacą za leczenie z własnej kieszenie a odszkodowanie dostaną ponieważ ubezpieczone są w szkole. Wymaganie dodatkowego odszkodowania to zwykłe naciągactwo. Instruktorka odwiedzała dziewczynki regularnie. Nieprawda jest też to, jakoby właściciel stadniny nie interesował sę ich zdrowiem. Autor artykułu znalazł rzeczywiście źródło sensacji, informacje sa niesprawdzone i większość jest nieprawdziwa, pomijam już żenujący język jakim artykuł został napisany. Dziewczynki kochają tamto miejsce i tamte konie. Odsuwanie ich od tego wsszystkiego uważam za bezduszność i okrucieństwo. Tania imitacja troski rodziecielskiej. Moja córka będzie chodziła tam nadal. Wiem że jest bezpieczna i polecam zarówno samą stadninę jak instruktorów.

#17 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 25 czerwiec 2008 - 23:16

jeśli pan Ostrowski i pan Radziewicz ujawniaja swoje nazwiska w artykule nie widze powodu żeby nazywali rzeczy do końca po imieniu... a boli mnie to, że do tej pory mieli sprawę jazd dzieci w głebokim poważaniu, bo "drugi tatuś" tez palca do rozwoju największej pasji swojej córki nie przyłożył, za to teraz dumnie staja na straży bezpieczeństwa dzieci... śmieszne!
bronię, i owszem, bronię ludzi, którzy zostali oszkalowani, którzy Bogu ducha winni zostaja oskarżani tylko dlatego, że zdarzył się wypadek... WYPADEK to takie coś czemu nikt nie jest winny
ale znając super koleżankę pana Mierzwińskiego domyślam się że artykuł został spłodzony dla pokrzepienia serca onej, która żąda upokorzenia kogokolwiek byle poczuć się lepiej... miło się upadla innych, co?
szkoda tylko, że nie będzie komu zapłacić za zruinowane pasje i marzenia dzieci, za to zapłaca one same

#18 ~nie feministka~

~nie feministka~
  • Goście

Napisano 26 czerwiec 2008 - 01:01

ojej, drogie Panie, każdy jest kowalem swego losu.Pani Aniu , dziecko nie rodzi się z pasją, pasję się rozwija poprzez trening.Z treści ostatnich wypowiedzi wynika, że nie dzieci, ale Panie swoje konne pasje realizujecie wykorzystując do tego własne dzieci.Jedna z Pań delikatnie określiła przejażdżkę do lasu, określając ją jako spacer.Mila Pani spaceruje się z mężem pod rękę, spacer z koniem to jazda na placu asekurowanym linką.Trochę dziwi mnie nieznajomość procedur nauki jazdy po rocznej nauce jazdy.Zarzucacie ojcom brak zainteresowania nauką jazdy dzieci przed wypadkiem, a może zwyczajnie nikt ich o zgodę nie pytał ? Czy przypadkiem mamusie troskliwe o pasje swoich dzieci nie podjęły decyzji samodzielnie? Sprawa skomplikowala się dopiero, kiedy doszło do wypadku i chyba właśnie dlatego tak głośno krzyczycie ? Pasją jest miłość do koni i nie zastąpi się nią innej miłości.... Pasję do koni można realizować w inny sposób np.przebywając z końmi, karmiąc je, pielęgnując, głaszcząc, niekoniecznie jeżdżąc. Przecież nikt z ludzi nie wie czy koniowi sprawia przyjemność noszenie na grzbiecie kilkunastokilogramowego siodla wraz z jeźdżcem. Poprzez ujeżdźanie nie realizuje się pasji do koni, realizuje się wyłącznie swoje egoistyczne marzenia drogie Panie.Może właśnie na ten aspekt pasji powinnyście zwrócić uwagę wychowując swoje pociechy, bo z tego co widzę jesteście przesiąknięte nienawiścią do ojców. Czy w takim duchu chcecie wychowywać swoje córki? Jeśli tak , to za kilkanaście lat faktycznie będziecie musialy zafundować im zapłodnienie ,,in vitro". Wychowanie dzieci to nie tylko rozwój i realizacja pasji, to edukacja, szacunek dla ludzi , umiejętność wspólżycia w grupie, empatia itp.Tak na marginesie, każdą pasję można realizować w sposob w miarę bezpieczny, wystarczy zdrowy rozsądek i dar przewidywania.Miłość do dzieci nie polega na bezmyślnym spełnianiu ich wszystkich zachcianek, a w ten sposób kupiona miłość dziecka trwa bardzo krótko.
Pomawiacie Pana Redaktora o stronniczość i brak rzetelności, nie spotkałam się z czymś takim jak spełnianie życzeń koleżeńskich przy pomocy artykulu. Treść Pani wypowiedzi świadczy wyłącznie o braku zrozumienia przedstawionego problemu. Cóż, przecież nic takiego się nie stało, zdarzył się tylko nieszczęśliwy wypadek, na szczęście nie śmiertelny, złamania się wygoją i o co tyle krzyku, prawda? Chcę zapytać Drogie Panie, a jeśli uchowaj Boże zdarzy się kolejny wypadek i ktoś przez czyjąś bezmyślność straci zdrowie lub życie , to co wtedy będziecie czuły?

#19 ~gosc~

~gosc~
  • Goście

Napisano 26 czerwiec 2008 - 01:23

jeśli pan Ostrowski i pan Radziewicz ujawniaja swoje nazwiska w artykule nie widze powodu żeby nazywali rzeczy do końca po imieniu... a boli mnie to, że do tej pory mieli sprawę jazd dzieci w głebokim poważaniu, bo "drugi tatuś" tez palca do rozwoju największej pasji swojej córki nie przyłożył, za to teraz dumnie staja na straży bezpieczeństwa dzieci... śmieszne!
bronię, i owszem, bronię ludzi, którzy zostali oszkalowani, którzy Bogu ducha winni zostaja oskarżani tylko dlatego, że zdarzył się wypadek... WYPADEK to takie coś czemu nikt nie jest winny
ale znając super koleżankę pana Mierzwińskiego domyślam się że artykuł został spłodzony dla pokrzepienia serca onej, która żąda upokorzenia kogokolwiek byle poczuć się lepiej... miło się upadla innych, co?
szkoda tylko, że nie będzie komu zapłacić za zruinowane pasje i marzenia dzieci, za to zapłaca one same


Dzieci już zapłaciły swoim cierpieniem , tylko, że nie za swoje pasje, ale za brak odpowiedzialności osób opiekujacych się nimi w tym dniu. Lekcje jazdy winny być dostosowane do poziomu wieku dziecka, jego umiejętności i pod nadzorem fachowego instruktora.Tyle i tylko tyle.Upadek ze spacerującego konia na placu stadniny, a upadek z konia galopującego na betonowej drodze zdecydowanie różni się od siebie pod względem skutków i basta. Nie ma sensu dalsze tłumaczenie , jeśli dorosła osoba nie rozumie podstawowych rzeczy.

#20 ~Ania~

~Ania~
  • Goście

Napisano 26 czerwiec 2008 - 05:57

Jazda konna jest sportem, więc wypadki się zdarzają. Mój mąż nie ma nic przeciwko dalszej nauce jazdy naszej córki, mimo że wie o wypadku. Nie zieję tez nienawiścią do ojców. Mój mąż kilkakrotnie przyjeżdżał do stadniny i widział dziecko na koniu pod opieką instruktora ( czego nie mozna powiedzieć o obu oburzonych panach), nigdy nie mial zastrzeżeń. Moje dziecko na szczęście ma ojca zrównoważonego, nie pieniacza wszędzie szukającego zaczepki i sensacji. Ortopeda i u którego byłam z córka rok temu, goraco poparł mój pomysł pobierania przez Zuzie lekcji jazdy konnej. Jest to bardzo dobry sport szczególnie dla dziewczynek. Ojcowie obu dziewczynek doskolane wiedzieli że ich dzieci jeźdźą konno. Nie interesowało ich to. Dopiero teraz kiedy jest okazja do awantury a może i wyrwania paru groszy głosno wyrażają swoją "troske" o dzieci. Gdzie byi wcześniej? Wszedzie może zdarzyć się wypadek, jeśli ktos ma wypadek samochodowy, zazwyczaj powrocie do zdrowia z powrotem siada za kierownicą. Nie mam zamiaru zaszczepiac swojemu dziecku przekonania że po kazdym upadku powinno się poddawać i rezygnować. Nie mam zamiaru zaszczepiać jej własnych strachów. A jeśli chodzi o pasje, to my jako rodzice mamy dbać o to, żeby nasze dzieci w ogóle MIAŁY jakies pasje. Żeby nie siedziały bezmyślnie przed telewizorem. Konie nie sa moja pasją. Moje dziecko nie jest mną i nie przekładam na nią swoim abicji i zainteresowań. A jeśli chodzi o wychowywaine dzieci, to może niech kazdy zajmie się swoim dzieckiem, wpajaniem mu watości które sam uważą za ważne a nie udziela żałosnych porad innym i posuwa się do dziwnych sadów. Jesli ktos wydaje jakąs opinie o kimś lub o czymś, powienien przynajmniej raz z tym kimś porozmawiać. Rzuciliście się na na matki w odwecie za ojców. Ale pytam w takim razie: jak Wy realizujecie ambicje i pasje swoich dzieci? Uprzedzając że świat jest groźny, niebezpieczny i lepiej siedziec w fotelu? Bo chyba wszystko inne ma w sobie element ryzyka że wydarzy sie ajkiś wypadek?



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych