Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Konie poniosły - dzieci w szpitalu :: zobacz komentowany artykuł


71 odpowiedzi w tym temacie

#61 ~nos~

~nos~
  • Goście

Napisano 31 maj 2009 - 22:48

Nie wsiąkło nikomu siodło lub uprzęż? Zdrowie tych, co nadal piją i widzą, gdy koń jest ślepy. Zainteresowani zrozumieją o co i kogo chodzi. Pozdrowienia od kumpli z detoksu kowboju.

#62 ~sumire~

~sumire~
  • Goście

Napisano 05 czerwiec 2009 - 16:44

Czyli, Twoim zdaniem, pracownicy ośrodka są bez winy?

bo się zdenerwuję. nie ma to jak podsumować posta jednym zdaniem... to się generalizowanie nazywa. czy ja przypadkiem nie napisałam na samym początku, że nie widziałam wypadku i że nie zamierzam deliberować, czyja wina? w tym, że konie poniosły, wina zapewne czynników zewnętrznych. psa, rowerzysty, traktora na polu, gza na zadzie, grom wie. w tym, że ktoś spadł - bezpośrednio na 90% jeźdźca, pośrednio - pojęcia nie mam. nigdzie nie napisałam i oceniać nie zamierzam, bo - powtarzam - nie było mnie tam w dniu wypadku ani dłuższy czas potem. jedyne, co napisałam w odniesieniu do samego ośrodka, to to o toczkach itd., bo znam ludzi tam pracujących jeszcze z czasów, kiedy ełckiej stajni nie było w planach. a co za tym idzie - także i warunki, jakie panują w stajni. z obserwacji i brania udziału w różnych sytuacjach.
i proszę mi nie wkładać w usta czegoś, czego nie powiedziałam/nie napisałam, bo bardzo, ale to bardzo tego nie lubię.

#63 ~~Instruktor~~

~~Instruktor~~
  • Goście

Napisano 27 czerwiec 2009 - 17:54

Widze temat ciagnie sie dalej...
toczki toczkami kaski kaskami...
ale nie zgodze sie z tym, ze czarnej wodzy i wypinaczy uzywaja doswiadczeni jezdzcy. Chodzilem tam dosc czesto i widzialem, ze dzieci skacza przez przeszkody gdy kon ma zalozone wypinacze badz czarna wodze. Zastanowcie sie ile krzywdy mozna koniom w ten sposob zrobic, ja wiem ze zawody sa wazne, ale nie kosztem zdrowia konia, poza tym jak mozna konie ganaszowac i zbierac na sile?za malo pracy dosiadu za duzo piety i ciagajacych rak.
a odnosnie ochraniaczy dla jezdzcow. Owszem sa stajnie sporrtowe ktore oferuja jezdzcom kamizelki ochronne, skoro wsadza sie dzieci na mlode (3letnie) i czesto nowe, co za tym idzie nieznane konie moze lepiej zainwestowac w ochrone dzieciakow. Bo konik sie wystraszy a dziecko spadnie i pozniej takie problemy...

#64 ~sumire~

~sumire~
  • Goście

Napisano 28 czerwiec 2009 - 18:01

ciekawe, ile te "niedoświadczone, skaczące dzieci" miały lat, bo skaczących dzieci to tam nie ma za dużo... i spośród nich tylko jedna jest skłonna do używania dodatkowych pomocy bez potrzeby, za co już wielokrotnie dostała w czapkę.
co do młodych koni - nigdy nie widziałam, żeby ktoś początkujący takiego dostał... a w wakacje, kiedy jest największy ruch, często jestem w stajni cały dzień, od zganiania koni z pastwiska rano do wieczornego wypuszczania. i widzę, co chodzi i pod kim.

#65 ~jola~

~jola~
  • Goście

Napisano 29 czerwiec 2009 - 00:46

ciekawe, ile te "niedoświadczone, skaczące dzieci" miały lat, bo skaczących dzieci to tam nie ma za dużo... i spośród nich tylko jedna jest skłonna do używania dodatkowych pomocy bez potrzeby, za co już wielokrotnie dostała w czapkę.
co do młodych koni - nigdy nie widziałam, żeby ktoś początkujący takiego dostał... a w wakacje, kiedy jest największy ruch, często jestem w stajni cały dzień, od zganiania koni z pastwiska rano do wieczornego wypuszczania. i widzę, co chodzi i pod kim.

Od wypadku dzieci minął rok, a temt wcią jest aktualny.Czyżby winnych zaniedbań dręczyło sumienie? ...,,Co i pod kim chodzi" o co chodzi to nikomu nie jest tajemnicą, jak zwykle w biznesie, chodzi o pieniądze.Pan Szmidt tytułuje się Prezesem jakiegoś wirtualnego Polskiego Związku Jeździeckiego (podaję za Radiem 5), ktory nie posiada formalnej rejestracji w KRS, na stronie internetowej osrodka tytułuje się jako ,,główny
Instruktor jazdy konej" , zapewnia klientów , że ,,Jazdy prowadzone są przez odpowiedzialnych i wykwalifikowanych instruktorów jazdy konnej",
ale próżno szukac na stronie informacji o posiadanych uprawnieniach i kwalifikacjach do prowadzenia nauki jazdy konnej przez w/w osoby.Ośrodek nie jest zrzeszony w polskim Ośrodku Jeździeckim, bo prawdopodobnie nie spełnia kryteriów PZJ. Natomiast za swoje usługi pobiera opłaty jak conajmniej ośrodek certyfikowany, pierwszego sortu.Patrzac na cennik , klient faktycznie może być przekonany, że korzysta z usług profesjonalistów.Faktem jest, że za taką kasę nie stać go na ubezpieczenie NW swoich podopiecznych.W takim przekonaniu klientów upewniają lokalne media promując Ośrodek oraz jazdę konną jako rodzinny sport rekreacyjny.To wszystko dzieje się pod patronatem władz samorządowycg Ełku, Prezydenta i Starosty. Polityka prorodzinna zdaje się ma wieksze znaczenie niż bezpieczenstwo dzieci.W ostatnich latach stał się modny wolontariat, więc Pan Szmidt zarejestrował stowarzyszenie, teraz bez problemu może wykorzystywać dzieci i młodzież do opieki nad konmi i utrzymania porządku na terenie ośrodka, zawsze mozna w ten sposób zaoszczędzić na kilku etatyach, a ponoć władze Ełku zabiegają o tworzenie nowych miejsc pracy i promują zatrudnienie? Ponadto mam wątpliwości, czy warunki, w jakich utrzymywane są konie spełniają normy Unijne , a czy budynkami ulegającymi biodegradacji nie powinien zainteresować się nadzor budowlany.Do kompletu przydałaby się jeszcze kontrola Urzędu Skarbowego( opłaty nie kwitowane paragonem lub innym dowodem opłaty)oraz Panstwowej Inspekcji Pracy w związku z zatrudnioną instruktorką. zasrtanawia mnie jedno, czy jakie warunki trzeba spełnić w celu zarejestrowania w urzędzie Miasta działalnosci w zakresie prowadzenia Ośrodka jeżdzieckiego?
w ubiegłym roku w/w osrodek oferował zorganizowany wypoczynek letni obozy jeździeckie dla dzieci i młodziezy.Po wypadku oferta zniknęła ze strony internetowej,a moze to tylko niefortunny zbieg okoliczności?

#66 ~jola~

~jola~
  • Goście

Napisano 29 czerwiec 2009 - 00:58

Nie wsiąkło nikomu siodło lub uprzęż? Zdrowie tych, co nadal piją i widzą, gdy koń jest ślepy. Zainteresowani zrozumieją o co i kogo chodzi. Pozdrowienia od kumpli z detoksu kowboju.

Kon zdecydowanie więcej widzi i słyszy, niż niektórzy ludzie, szkoda, że nie może mówić.wielu nowobogackich przedsiębiorców ma klapki na oczach, nie widzi nic, prócz zysków.Arogancja właściciela Ośrodka Jeździeckiego wobec poszkodowanych dzieci i ich rodziców jest dowodem na tę tezę.

#67 ~sumire~

~sumire~
  • Goście

Napisano 03 lipiec 2009 - 09:28

Kon zdecydowanie więcej widzi i słyszy, niż niektórzy ludzie

akurat z tym ślepym koniem to chyba o co innego chodziło, zdaje mi się, że to nie była przenośnia...

co do reszty - zabawne, jak niektórzy nie umieją czytać ze zrozumieniem. a może smutne raczej?

#68 ~Łukasz~

~Łukasz~
  • Goście

Napisano 08 listopad 2009 - 22:18

Słuchajcie, jazda konna to sport zaliczany do ekstremalnych. Zapisując się np. na kickboxing albo narty liczę się z tym, że mogę mieć złamany nos, nogę, rękę a w przypadku nieszczęśliwym zostać kaleką. Sporty ekstremalne są dla ludzi odważnych i trochę szalonych. Te dziewczynki(lub ich rodzice) moim zdaniem zafascynowały się czymś czego w ogóle nie znały. Jeżeli siadając na 700kg żywej masy myślały, że mają do czynienia z dużym kotkiem i wszystko będzie jak na filmie to minęły sie z prawdą. Jestem osobą bezstronną i wypowiadam się żeby wyprowadzić ludzi z błędu. Koń nie jest większą wersją kotka. PZJ też nie zagwarantuje nikomu, że najspokojniejszy koń nie połamie mu gnatów albo kręgosłupa, jeże jeździec nie zapanuje nad koniem. Jeżeli ktoś nie rozumie iż sport niesie ze sobą ryzyko kalectwa to powinnien kupić kablówkę i dać sobie i innym spokój.
Tu popełniono błędy natury formalnej. Rodzice powinni podpisać zgodę na uprawianie sportu ekstremalnego i dogadać kwestię ubezpieczeń NW.
To czy dzieci miały wystarczające umiejętności to sprawa także rodziców, oni powinni skonsultować sprawę z instruktorem i ewentulanie zabronić im wyjazdu, jeżeli są obawy z ich strony. Widocznie dziewczynki jeździły dobrze, ale w chwili stresu straciły głowę. Można spekulować bez końca. Rodzice powinni znać całą sprawę zanim wyjechały w teren.

#69 ~to ja~

~to ja~
  • Goście

Napisano 08 listopad 2009 - 22:27

Widze temat ciagnie sie dalej...
toczki toczkami kaski kaskami...
ale nie zgodze sie z tym, ze czarnej wodzy i wypinaczy uzywaja doswiadczeni jezdzcy. Chodzilem tam dosc czesto i widzialem, ze dzieci skacza przez przeszkody gdy kon ma zalozone wypinacze badz czarna wodze. Zastanowcie sie ile krzywdy mozna koniom w ten sposob zrobic, ja wiem ze zawody sa wazne, ale nie kosztem zdrowia konia, poza tym jak mozna konie ganaszowac i zbierac na sile?za malo pracy dosiadu za duzo piety i ciagajacych rak.
a odnosnie ochraniaczy dla jezdzcow. Owszem sa stajnie sporrtowe ktore oferuja jezdzcom kamizelki ochronne, skoro wsadza sie dzieci na mlode (3letnie) i czesto nowe, co za tym idzie nieznane konie moze lepiej zainwestowac w ochrone dzieciakow. Bo konik sie wystraszy a dziecko spadnie i pozniej takie problemy...



Co????? A od kiedy kamizelka chroni od upadku ?? Kamizelka to jest dobra żeby się wypocić chyba i wydać kilkaset złotych bo jedyne co chroni to tułów przed kopem. Szczeże powiem, że też wątpię, że to coś pomoże jakby dostać kopytem w klatkę.

#70 ~tomek~

~tomek~
  • Goście

Napisano 30 listopad 2009 - 16:47

pare lat temu kiedy mialem karnety na konie z pracy w tej stadninie przed stradunami co sie znajduje postanowilem skorzystac i pojechac nauczyc sie jazdy konnej.
Zabrałem kolegów i pojechalismy. Najpierw taka dupiasta instruktorka pokazała nam podstawy i heja w kółeczko w zagdodzie cwiczylismy podstawy.
Po godzinie mialem dosc bo nudo bylo wiec sie zmylismy. Mineło kilka dni i znow pojechalismy na konie :)
Tym razem dupiasta instruktorka zapytala o liczbe godzin ile juz jezdzilismy na koniu, Kiedy jej powiedzielismy ze tylko 1 godz ona nie robiac nic z tego oznajmila ze dzis pojedziemy w teren.
Balem sie jak cholera bo ten moj kon podchodzil za blisko dupy drugiego konia jak szlismy gesiego no i ten kon przedemna ustawiał sie jakby chcial kopnac tego mojego konia ze on za blisko mu dupy podchodzi , balem sie jak cholera. Wogle sie balem jak galopowoalismy . Mialem wrazenie ze zaraz spadne. No dobra tak jakos dogalopowalismy do malinowki i ta instuktorka oznajmila ze pojedziemy przez jezioro :o
wyobrazacie sobie 2 h na koniu i jazda przez jezioro BUAHAHHA (te jezioro jest plytkie)
Przebylismy jakies 10m od brzegu i konie sie zerwaly nagle raptowie wwszystkie jakby sie zmowiły i wszyscy pospadalismy.Niektorzy byli wleczeni przez konie kilkanascie metrow. Jeden gosc padał przede mna z konia i zajebal w drzewo to myslalem ze juz jest po nim. Wyladowalismy w szpitalu.
Bylem ostro wkuriowny na te instruktorke bo ta .zamiast nam pomoc sprawdzic czy zyja wszyscy to pognala za końmi. Musilelismy wracac obolali z buta tam do tej ich zagrody, japier***e ze tez im wtedy podarowalismy to.
Uwazajcie na instruktorow bo to oni organizuja atrakcje
i zapraszam wkrotce na wirtualnyełk.pl

#71 ~Oscarscatic~

~Oscarscatic~
  • Goście

Napisano 16 lipiec 2011 - 10:19

Słuchajcie !

Przypadkowo trafiłam na stadninę Pana Krzyśka. Pojechałam tam i uczyłam się jeździć. Przez tydzień nauczyłam się wiele i nic mi się nie stało.
Owszem, potrafią uczyć dość "szalenie" , ale sory bardzo, od was też wiele zależy.
Przez ten tydzień byłam świadkiem tylko jednego wypadku , gdy dziewczynka spadła z konia , bo ten się potknął. Nic się jej nie stało.

Pan Krzysiek i instruktorzy z ośrodka starają się być bardzo odpowiedzialni , nawet jeśli tego nie widać.

#72 ~Pina~

~Pina~
  • Goście

Napisano 06 maj 2012 - 11:55

wielu ludzi wypowiada się na temat upadków, a częsc z nich nigdy nie miała z ty sportem do czynienia lub wgl wiedzą o koniach tylko to, że "smierdzą". Konie to moja pasja od dziecka. Wiele razy spadałam, czasem poważnie, ale nigdy nie przestałam kochać koni. Moi rodzice wiele razy starali się 'wybic mi konie z głowy' , ale dla jeźdzca to niemożliwe. Potem próbowali rożnych zabezpieczeń, takich jak kamizelka, specjalne strzemiona.. wodze itepe. ale tego nie używałam, bo tak naprawdę na koniu liczą się umiejętności, a nie ilośc akcesorii ochronnych. Tak samo jest z instruktorem. Przecież, on powie jak poprawić dosiad, jak poprawni trzymać wodze, jak dobrze najechać na przeszkode.. ale na koniu siedzi się samemu. Instruktor nawet jak bd obok to nas nie złapie, nie utrzyma. Jak koń się spłoszy, to się spłoszy i nikt nic na to nie poradzi.. takie już są konie. Często sama się boję.. spadam, lecz nikogo za to nie obwiniam, tylko ćwiczę więcej, żeby takie sytuacje się nie powtarzały. Do stadniny p. Krzyśka trafiłam przypadkiem. Koleżanki powiedziały mi, ze tam jezdziły i ze było całkiem dobrze.. wiec i ja pojechałam zobaczyć jak tam jest. Na nowo, po poważnym upadku, uczyłam się tego w czym parę miesięcy wcześniej byłam świetna. Jestem w tej stajni od ponad pół roku i nigdy nie słyszałam, żeby ktoś na nią narzekał.! Panuje tam wspaniała atmosfera... pan Krzysiek kocha wszystkie swoje konie i dba o nie jak tylko potrafi. Jeździectwo to nie sport dla każdego. Utrzyma się w nim tylko osoba z prawdziwą pasją, z mocnymi nerwami, nie bojąca się 'upadków' ,ale przedewszystkim wyrozumiała i z 'wielkim sercem'.



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych