Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Lody (nie tylko) u Matczaka


55 odpowiedzi w tym temacie

#1 ~Hiszpan~

~Hiszpan~
  • Goście

Napisano 07 marzec 2008 - 13:45

Wiele tu na forum wspominków sokólskich, dlatego postanowiłem założyć wątek poświęcony sokólskim lodom, bowiem był to nieodłączny i niezwykle ważny element mojego dzieciństwa. Lody oczywiście najlepsze serwował pan Matczak. Ponoć tajemnicę ich wyrobu przywiózł po wojnie gdzieś z Niemiec, gdzie trafił na roboty.

W latach 70-tych budka Matczaka mieściła się na schodkach koło Domu Rzemiosł. W niedzielne poranki, kiedy naród wysypywał się po mszy z kościoła, kolejka ciągnęła się przez spory kawałek ul. 1 Maja. Pamiętam, że gałka kosztowała 1,20 zł, a dostępne były trzy smaki: kakaowy, truskawkowy i śmietankowy. Pamiętacie coś jeszcze?

#2 ~WojtekSokółka~

~WojtekSokółka~
  • Goście

Napisano 07 marzec 2008 - 16:18

Lody przez całe życie


matczakowie.jpg (101190 bytes)


W tej produkcji liczą się przede wszystkim odpowiednie proporcje i wysoka jakość składników. Obowiązuje zasada - im lepsze produkty, tym lepszy towar. Lodami przyrządzanymi przez rodzinę Matczaków z Sokółki delektuje się już trzecie pokolenie smakoszy. Receptura tego deseru jest identyczna jak 40 lat temu.

< Alina i Stanisław Matczakowie razem z synem i wnukiem - następcami rodzinnego biznesu (Fot : D. Biziuk)

Młode małżeństwo Matczaków nawet nie przypuszczało, że przyjdzie im zarabiać na życie produkując lody. Na początku lat 60-tych pan Stanisław pracował w Sokólskich Zakładach, a pani Alina wychowywała trzy córki. Mieszkali wówczas na ulicy Kresowej.
– Sąsiadki widząc, że u nas w domu się nie przelewa, zaczęły mnie namawiać do uruchomienia małej produkcji artykułów cukierniczych. Jakoś nie mogłam się zdecydować. Nie widziałam siebie w roli kogoś przyrządzającego cukierki. Wtedy przyszedł mi do głowy pomysł lodów – wspomina pani Alina.
Nielegalnie, ale smacznie
O tym jak się je wyrabia pani Matczakowa usłyszała od kuzynki męża – Lodzi, która w czasach okupacji została wywieziona do Niemiec, gdzie pracowała w lodziarni. Pierwsze lody Matczakowie wyprodukowali w 1960 roku.
– Do połowy lat 60-tych działaliśmy nielegalnie, a potem już zdałam egzamin na cukiernika i wszystko było jak najbardziej w porządku – przyznaje pani Alina.
Sokólscy lodziarze zaczynali rodzinny biznes od konewki ustawionej w beczce, w której układano bryłki lodu wymieszane z solą. Konewkę wypełniało się spasteryzowanym i schłodzonym mlekiem. Potem trafiały tam jajka, cukier i zaprawy. Wszystko ubijało się przez 2 – 3 godziny kołkiem, jaki pan Stanisław umocował w suficie. Mleka sklepowego raczej unikali. Kupowane u rolników było i tańsze i lepsze. Pani Alina jeździła po nie na rowerze do Bogusz. Problem stanowiło zdobycie lodu.
– To był towar na wagę złota. W tamtych czasach niezbędny do produkcji lód miała w Sokółce tylko mleczarnia i szpital. Potem, jak już przeprowadziliśmy się na ulicę Ściegiennego, to zaczęliśmy ściągać lód z miejscowego jeziora. W lutym wynajmowało się ludzi, którzy na furach zwozili potężne bryły do przygotowanego pomieszczenia. Takich fur było z 45. Lód przesypywało sie trocinami. Z tak zabezpieczonych brył korzystało się przez całe lato – opowiada pan Stanisław.
Niedzielny przysmak
Kiedyś w Sokółce lody można było kupić tylko w niedzielę. Przed budką Matczaków ustawiały się wtedy wielometrowe kolejki. Czasami smakosze lodów czekali nawet godzinę na swoją porcję.
– Nasza pierwszą budkę ustawiliśmy na placu przy cerkwi, gdzie teraz jest parking. Długo żeśmy tam nie pobyli, bo koło parku stał kramik z lodami państwowymi. Pracowała tam żona milicjanta. U nas przez cały czas stały kolejki, a u niej nikt jakoś lodów nie kupował. Bez podawania powodów kazano nam się przenieść tam, gdzie obecnie stoi nowa remiza strażacka. Ale tu też przeszkadzaliśmy żonie policjanta. Znowu trzeba było się przenosić. Oficjalna wersja brzmiała, że przed budką ustawiają się kolejki dzieci, co jest niebezpieczne, bo obok jeżdżą wozy strażackie. Ulokowano nas na górce obok starego hotelu i tam zostaliśmy do początku lat 80-tych, kiedy przenieśliśmy się do budynku przy ulicy Piłsudskiego. Jesteśmy tu do dzisiaj – mówi pani Matczakowa.
Lodziarze jeździli też na różne odpusty. Czasami wyruszało się w drogę już wieczorem. Jeden koń wiózł nawet ośmiu producentów lodów.
– Na odpustach cały czas nas ganiali. Mówili, że nie można, że to nielegalne, a ludzie i tak stali w kolejkach. Jak nawet całego towaru żeśmy nie sprzedali, to nasze dzieci miały ucztę i sąsiadom też coś się dostało – opowiada pani Alina.
Do przetargu bez pieniędzy
W 1972 roku zdecydowali się wyposażyć swój zakład w nowoczesne maszyny. W ich poszukiwaniu pani Alina przejechała całą Polskę. Zaledwie trzy dni wystarczyły jej na wizytę w Gdańsku, Rzeszowie i Cieszynie. Najważniejsze było, że maszyny trafiły do Sokółki. Zaraz potem pan Stanisław zrezygnował z dotychczasowej pracy, aby pomagać żonie i dzieciom – a urodziło się jeszcze dwoje następców.
– W tym samym roku sokólska Spółdzielnia Rzemieślnicza ogłosiła przetarg na samochód dostawczy. Podbiłam cenę wywołoławczą prawie o połowę i zostałam właścicielem pojazdu. Najśmieszniejsze było jednak to, że stanęłam do przetargu bez pieniędzy. Z pomocą przyszedł znajomy. Mąż ze mną chyba przez dwa miesiące tylko służbowo rozmawiał za ten przetarg – śmieje się nasza rozmówczyni.
Sprawa za cukier
Najcięższe czasy nastały dla lodziarzy wraz z wprowadzeniem stanu wojennego. Miesięczny przydział cukru wynosił wtedy 200 kilogramów.
– A my na jeden dzień potrzebowaliśmy prawie 150 kilogramów. Ludzie mieli pieniądze, ale nie było ich gdzie wydawać. Często trzeba było sklep zamykać, bo nie mieliśmy z czego produkować lodów. Kiedyś nakupiłam cukru od pszczelarza. Ktoś się o tym dowiedział i doniósł milicji. Miałam za to proces w sądzie. Na szczęście dzięki dobrym układom udało się sprawę umożyć – dodaje pani Alina.
Cukru wciąż brakowało, więc rodzina Matczaków postanowiła oprócz lodów gałkowanych sprzedawać lody z automatu. Maszynę umieszczono w sklepie, ale po roku już jej tam nie było.
– Znajomi poradzili nam – zresztą słusznie – żebyśmy sobie marki nie psuli – tłumaczy pan Stanisław.
W Sokółce nikt już nie miał wątpliwości, kto sprzedaje najlepsze lody. Przy okazji jakiejś kontroli wydało się, że przy produkcji tego deseru pani Alina nie stosuje obowiązujących państwowych receptur.
– Moje uzasadnienie brzmiało: robię tak dlatego, żeby nie mieć z wami nic wspólnego – mówi lodziarka.
Pochód otwierał sezon
Za czasów PRL-u Matczakowie u.miali swój zakład 1 maja. Władze zabroniły im sprzedawania lodów podczas pochodu, twierdząc, że wszyscy powinni wtedy słuchać wygłaszanych przez lokalnych decydentów przemówień.
– Teraz otwieramy lodowy sezon przeważnie w kwietniu. Jest taki dzień, kiedy sami dobrowolnie zamykamy sklep, a mianowicie Boże Ciało. Zanim nie skończy się procesja nie można u nas kupić lodów. Do ludzi jakoś to nie dociera, bo większość idzie i ciąga za klamkę – mówi pani Alina.
Receptura bez zmian
10 lat temu państwo Matczakowie pojechali na sympozjum do Gdańska. Rozmawiając z innymi lodziarzami, przyznali, że do produkcji swoich lodów używają kurzych jajek, a nie sztucznych proszków.
– Usłyszeliśmy, że chyba jacyś starożytni jesteśmy, bo teraz to już wszyscy tylko proszków używają. My jednak wiemy swoje i dalej przyrządzamy lody dokładnie według sprawdzonej przedwojennej receptury – dodają na zakończenie państwo Matczakowie. (Źródło sokolka.pl)

#3 ~Filutka~

~Filutka~
  • Goście

Napisano 08 marzec 2008 - 20:13

Dziękuję za najlepsze lody w Polsce. Po latach je wspominam, choć w Sokółce jestem teraz tylko latem i to na krótko. Wakacje bez lodów od Państwa Matczaków byłyby zmarnowane... A budkę z lodami na schodkach pamiętam ze swego dzieciństwa. Kolejka formowała się, kiedy było jeszcze zamknięte, a jaki żal jak lodów komuś zabrakło...

#4 ~jacek~

~jacek~
  • Goście

Napisano 10 marzec 2008 - 11:34

Dziękuję za najlepsze lody w Polsce. Po latach je wspominam, choć w Sokółce jestem teraz tylko latem i to na krótko. Wakacje bez lodów od Państwa Matczaków byłyby zmarnowane... A budkę z lodami na schodkach pamiętam ze swego dzieciństwa. Kolejka formowała się, kiedy było jeszcze zamknięte, a jaki żal jak lodów komuś zabrakło...

Kiedyś, gdzieś w połowie lat 70-tych, znalazłem 20 złotych. Wtedy dla mnie, szkraba, to była fortuna. Zaprosiłem chłopaków z ulicy na lody do Matczaka. Mieliśmy wyżerkę! Ja najbardziej lubiłem truskawkowe. Żadne się do nich nie umywały!

#5 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 10 marzec 2008 - 13:53

Skoro w temacie wątku napisano lody (nie tylko) u Matczaka, więc gdzie jeszcze?

#6 ~wiesiek~

~wiesiek~
  • Goście

Napisano 10 marzec 2008 - 16:17

Skoro w temacie wątku napisano lody (nie tylko) u Matczaka, więc gdzie jeszcze?

Pewnie inne lody. Wiem, że kiedyś pod kościołem sprzedawał lody niejaki Pawełek.

#7 ~Filutka~

~Filutka~
  • Goście

Napisano 10 marzec 2008 - 21:02

Ja też pamiętam lody u Pawełka. Kiosk był najbliżej szkoły więc na przerwach tam się kupowało lody, ale to już nie było to... Zresztą były tam chyba same śmietankowe. Pamiętam jeszcze jedno miejsce z lodami. Mały kiosk stał obok dzisiejszego sklepu papierniczego na rogu Grodzieńskiej i Pilsudskiego. Sprzedawane były w waflu, jadło się je patyczkiem, taką szpatułką. Nie raz wyleciały z tych wafli...

#8 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 10 marzec 2008 - 22:24

Skoro w temacie wątku napisano lody (nie tylko) u Matczaka, więc gdzie jeszcze?

Lody u Matczaka, kiedyś to były lody. Dzisiaj są oszczędne, niska cena jest ich atutem. Widocznie są tyle warte ile kosztują.
Już w Białymstoku można spotkać lody w około 30 smakach. Tu niestety oferta smakowa jest bardzo uboga.
Polecam Białystok.

#9 ~Rysiek~

~Rysiek~
  • Goście

Napisano 11 marzec 2008 - 15:13

Ja też pamiętam lody u Pawełka. Kiosk był najbliżej szkoły więc na przerwach tam się kupowało lody, ale to już nie było to... Zresztą były tam chyba same śmietankowe. Pamiętam jeszcze jedno miejsce z lodami. Mały kiosk stał obok dzisiejszego sklepu papierniczego na rogu Grodzieńskiej i Pilsudskiego. Sprzedawane były w waflu, jadło się je patyczkiem, taką szpatułką. Nie raz wyleciały z tych wafli...

Ja tych lodów w waflu bardzo nie lubiłem. Ale przy okazji tych wspomnień przypomniał mi się napój o nazwie "Złota Rosa". Szkoda, że już tego nie produkują.

#10 ~Filutka~

~Filutka~
  • Goście

Napisano 11 marzec 2008 - 18:01

Złotą Rosę i Polo Coctę sprzedawano w szklanych butelkach w Relaxie i pewnie nie tylko tam... Dobra była fakt.

#11 Grzegorz Daszuta

Grzegorz Daszuta

    Dziennikarz

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 199 postów

Napisano 12 marzec 2008 - 06:45

trzy pytania mam związane luźno z tematem:
1. Czym się zajmowała pani Pawełkowa? Oprócz kręcenia lodów oczywiście...
2. Czym się zajmował pan Pawełek? Oprócz...
3. Dlaczego u Pawełka bardzo niechętnie sprzedawano lody "jednogałkowe"?"

#12 ~~piter~~

~~piter~~
  • Goście

Napisano 12 marzec 2008 - 12:00

trzy pytania mam związane luźno z tematem:
1. Czym się zajmowała pani Pawełkowa? Oprócz kręcenia lodów oczywiście...
2. Czym się zajmował pan Pawełek? Oprócz...
3. Dlaczego u Pawełka bardzo niechętnie sprzedawano lody "jednogałkowe"?"

Co do 3. mogę zgadywać, że chodziło o deficyt wafelków. Co do 1 i 2 - moja pamięć tak daleko nie sięga. Wygrałem coś

#13 Grzegorz Daszuta

Grzegorz Daszuta

    Dziennikarz

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 199 postów

Napisano 13 marzec 2008 - 00:22

Co do 3. mogę zgadywać, że chodziło o deficyt wafelków. Co do 1 i 2 - moja pamięć tak daleko nie sięga. Wygrałem coś

***
co do trzeciego prawie masz rację, z tym, że nie do końca - Pawełek skalkulował sobie, że mu się nie opłacają lody jednogałkowe w takiej samej obudowie z wafla, jak dwu- czy trzygałkowe. Co do drugiego - Pawełek oprócz kręcenia lodów - zakład fotograficzny jeszcze prowadził. Natomiast pani Pawełkowa oprócz kręcenia lodów z panem Pawełkiem jedną z dwóch pań, które w Sokółce taksówkami powoziły była...
A wygrałeś możliwość postawienia mi kiedyś piwa...
Pozdrowienia, Grzesiek

Użytkownik Grzegorz Daszuta edytował ten post 13 marzec 2008 - 00:22


#14 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 13 marzec 2008 - 10:24

***
co do trzeciego prawie masz rację, z tym, że nie do końca - Pawełek skalkulował sobie, że mu się nie opłacają lody jednogałkowe w takiej samej obudowie z wafla, jak dwu- czy trzygałkowe. Co do drugiego - Pawełek oprócz kręcenia lodów - zakład fotograficzny jeszcze prowadził. Natomiast pani Pawełkowa oprócz kręcenia lodów z panem Pawełkiem jedną z dwóch pań, które w Sokółce taksówkami powoziły była...
A wygrałeś możliwość postawienia mi kiedyś piwa...
Pozdrowienia, Grzesiek

Piwo o smaku lodów, albo lody o smaku piwa.
Taka mieszanka tylko u Matczaka. Umiał facet połączyć dwa biznesy.

#15 ~wrak~

~wrak~
  • Goście

Napisano 14 marzec 2008 - 17:44

Piwo o smaku lodów, albo lody o smaku piwa.
Taka mieszanka tylko u Matczaka. Umiał facet połączyć dwa biznesy.


UMIAŁ I FAJNIE. MAMY GDZIE SPEDZAĆ WOLNY CZAS.

#16 ~misiek~

~misiek~
  • Goście

Napisano 25 marzec 2008 - 14:20

UMIAŁ I FAJNIE. MAMY GDZIE SPEDZAĆ WOLNY CZAS.

A tam, dziś to i tak nie to samo, co kiedyś. Lepsze lody podają w relaksie. Większy wybór smaków i walorów smakowych. Ale piwwo u p. Matczaka letnią porą jak najbardziej wskazane ;)

#17 ~lutek~

~lutek~
  • Goście

Napisano 26 marzec 2008 - 13:29

A tam, dziś to i tak nie to samo, co kiedyś. Lepsze lody podają w relaksie. Większy wybór smaków i walorów smakowych. Ale piwwo u p. Matczaka letnią porą jak najbardziej wskazane ;)


Ale lody też sa ok...

#18 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 26 marzec 2008 - 13:47

Ale lody też sa ok...

Lody to legenda, więc muszą być ok, choć moje dziecko bardziej lubi te od Dutkowskiego

#19 ~Basia~

~Basia~
  • Goście

Napisano 26 marzec 2008 - 15:08

Ja też wole z relaksu... Nic w tym dziwnego, skoro zamiast Matczak robić coraz lepsze, to spada na łeb na szyje...

#20 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 26 marzec 2008 - 15:24

Lody to legenda, więc muszą być ok, choć moje dziecko bardziej lubi te od Dutkowskiego

nie można być najlepszym we wszystkim. Matczak ma za to najlepsze piwo w mieście.



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych