Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »


1872 odpowiedzi w tym temacie

#1821 ~nowa~

~nowa~
  • Goście

Napisano 19 październik 2010 - 15:40

Dokumenty sięgające czasów potopu ? No, no ! To byłby ewenement, zupełana rzadkość na naszych terenach, móc udokumentować nieprzerwanie genealogię aż do połowy XVII wieku. Ja spotkałem się z twierdzeniami o niemeckim pochodzeniu nazwisk (na podstawie samego ich nietypowego brzmienia) dość popularnych w Krynkach i okolicy. Po zbadaniu literatury fachowej okazało się, że jedno jest litewskie a drugie białoruskie (a może i polskie) - zwykłe, stare imię, dziś nie używane.


Napisałam wyraźnie, że nie wiem jak daleko doszedł w poszukiwaniu dokumentacji, zresztą nie chce mi się udowadniać,że nie jestem wielbłądem. Jak zaznaczyłam moje pochodzenie nigdy nie leżało w obszarze moich zainteresowań.

#1822 ~tutejszy~

~tutejszy~
  • Goście

Napisano 19 październik 2010 - 23:17

Napisałam wyraźnie, że nie wiem jak daleko doszedł w poszukiwaniu dokumentacji, zresztą nie chce mi się udowadniać,że nie jestem wielbłądem. Jak zaznaczyłam moje pochodzenie nigdy nie leżało w obszarze moich zainteresowań.

Wcale mnie nie zaskoczyłaś. Spotykam młode osoby, które nie wiedzą z jakiej wsi przybyli ich dziadkowie do Sokółki. Już mówiłem: aby żyć, wystrczy jeść, pić, spać. Tak czyni większość organizmów żywych na Ziemi. Ale czy tak przystoi żyć rozumnej istocie ? A wiedzieć kim jestem i skąd przychodzę - to podstawa !

#1823 ~nowa~

~nowa~
  • Goście

Napisano 20 październik 2010 - 13:08

Wcale mnie nie zaskoczyłaś. Spotykam młode osoby, które nie wiedzą z jakiej wsi przybyli ich dziadkowie do Sokółki. Już mówiłem: aby żyć, wystrczy jeść, pić, spać. Tak czyni większość organizmów żywych na Ziemi. Ale czy tak przystoi żyć rozumnej istocie ? A wiedzieć kim jestem i skąd przychodzę - to podstawa !

Wiem skąd przybyli moi pradziadkowie. Widzę jednak, że klasyfikujesz ludzi na tych, którzy koniecznie muszą wiedzieć, że są Białorusinami i tych tylko egzystujących jak zwierzyna, bo według ciebie nie mają prawa mianować się ludźmi. To są dość niskie określenia miary człowieczeństwa. A co z ludźmi, którzy nie wiedzą kim byli ich przodkowie z innych przyczyn? Też są nikim? A co z tymi, których przodkowie niechlubnie zapisali się na kartach rodzinnych lub państwowych historii i nie chcą o nich pamiętać? To również zwierzyna? Miarą i podstawą człowieczeństwa jest humanitaryzm, dobroć wszelaka, mądrość i postępowanie zgodnie z zasadami kodeksu moralnego, który nam chrześcijanom wyznacza dekalog, a nie znajomość swoich korzeni.

#1824 ~tutejszy~

~tutejszy~
  • Goście

Napisano 20 październik 2010 - 17:28

Wiem skąd przybyli moi pradziadkowie. Widzę jednak, że klasyfikujesz ludzi na tych, którzy koniecznie muszą wiedzieć, że są Białorusinami i tych tylko egzystujących jak zwierzyna, bo według ciebie nie mają prawa mianować się ludźmi. To są dość niskie określenia miary człowieczeństwa. A co z ludźmi, którzy nie wiedzą kim byli ich przodkowie z innych przyczyn? Też są nikim? A co z tymi, których przodkowie niechlubnie zapisali się na kartach rodzinnych lub państwowych historii i nie chcą o nich pamiętać? To również zwierzyna? Miarą i podstawą człowieczeństwa jest humanitaryzm, dobroć wszelaka, mądrość i postępowanie zgodnie z zasadami kodeksu moralnego, który nam chrześcijanom wyznacza dekalog, a nie znajomość swoich korzeni.

1. Nie napisałem, że nie wiesz skąd przybyli twoi dziadkowie.
2. Nie wszyscy są Białorusinami, skąd taki pomysł ?
3. Nie nazwałem nikogo zwierzyną, lecz dałem przykład, że istoty stojące na niższym szczeblu ewolucji - mają tylko podstawowe potrzeby. I że wśród ludzi - o dziwo - też zdarzają się takie zachowania. Człowiczeństwa nie odmawiam nikomu. Wyluzuj !
4. Są ludzie, którzy nie znają swych korzeni, bo znać nie mogą z przyczyn niezależnych. Do takich nie mam pretensji. Są też tacy, którzy znają swe korzenie, ale ich przodkowie źle się wsławili. Więc po prostu się nie chwalą, ale o przodkach wiedzą. Zresztą nie odpowiadają za czyny rodziców czy dziadów.
5. Nie mówię nic o humanitaryzmie i tym, co jest jego miarą. Ale wiedzieć, skąd pochodzimy - jest naprawdę warto. Nie rozumiem ludzi, którzy twierdzą, że to bez znaczenia kim byli ich przodkowie. Dla nich nie ma większego znaczenia pewnie także to, kim będą ich dzieci i wnuki.

#1825 ~nowa~

~nowa~
  • Goście

Napisano 21 październik 2010 - 16:15

1. Nie napisałem, że nie wiesz skąd przybyli twoi dziadkowie.
2. Nie wszyscy są Białorusinami, skąd taki pomysł ?
3. Nie nazwałem nikogo zwierzyną, lecz dałem przykład, że istoty stojące na niższym szczeblu ewolucji - mają tylko podstawowe potrzeby. I że wśród ludzi - o dziwo - też zdarzają się takie zachowania. Człowiczeństwa nie odmawiam nikomu. Wyluzuj !
4. Są ludzie, którzy nie znają swych korzeni, bo znać nie mogą z przyczyn niezależnych. Do takich nie mam pretensji. Są też tacy, którzy znają swe korzenie, ale ich przodkowie źle się wsławili. Więc po prostu się nie chwalą, ale o przodkach wiedzą. Zresztą nie odpowiadają za czyny rodziców czy dziadów.
5. Nie mówię nic o humanitaryzmie i tym, co jest jego miarą. Ale wiedzieć, skąd pochodzimy - jest naprawdę warto. Nie rozumiem ludzi, którzy twierdzą, że to bez znaczenia kim byli ich przodkowie. Dla nich nie ma większego znaczenia pewnie także to, kim będą ich dzieci i wnuki.

No, teraz to piszesz z sensem. Nie kwestionuję tego, że WARTO wiedzieć kim byli przodkowie. Niemniej jednak nie jest to sprawa życia i śmierci (czyli podstawa jak ująłeś wcześniej). Pewnie większość z nas chciałaby pochodzić ze znakomitych rodów, lub mieć w rodzinie przodka, który wsławił się czymś wielkim. Moja wiedza sięga mniej więcej do lat okołopowstaniowych XIX w. Babcia powiedziała mi kiedyś, że jej brat (oboje nie żyją) brał udział w walce z bolszewikami u boku Piłsudskiego. Powiedziała też, że jej dziadek nie był byle kim, panom nie musiał się kłaniać". Nie wiem co to oznacza dokładnie.
Powiedziałeś wcześniej,że większość ludzi tu zamieszkujących mają pochodzenie białoruskie. Przytocz mi proszę dowody na to- nazwiska białorusko brzmiące, a nawet imiona naszych (waszych) przodków. Nie chodzi mi o mapy historyczne, które jeszcze o niczym nie świadczą.

#1826 ~tutejszy~

~tutejszy~
  • Goście

Napisano 21 październik 2010 - 21:13

Powiedziałeś wcześniej,że większość ludzi tu zamieszkujących mają pochodzenie białoruskie. Przytocz mi proszę dowody na to- nazwiska białorusko brzmiące, a nawet imiona naszych (waszych) przodków. Nie chodzi mi o mapy historyczne, które jeszcze o niczym nie świadczą.

Sprecyzuj pytanie. Jakie dowody cię interesują i jakie mapy nie interesują. I co znaczy, że mapy historyczne "o niczym nie świadczą" ? Pytam, żebyśmy się dobrze rozumieli, bo co innego mogą oznaczać dla nas te same terminy.

#1827 ~nowa~

~nowa~
  • Goście

Napisano 22 październik 2010 - 17:48

Sprecyzuj pytanie. Jakie dowody cię interesują i jakie mapy nie interesują. I co znaczy, że mapy historyczne "o niczym nie świadczą" ? Pytam, żebyśmy się dobrze rozumieli, bo co innego mogą oznaczać dla nas te same terminy.

Z twoich wcześniejszych wypowiedzi zrozumiałam, że nasi przodkowie byli Białorusinami, mówili gwarą, mieli swoje tradycje, a my jako ich potomkowie powinniśmy to kontynuować. Nie zgodziłam się z tą kontynuacją, bo za bardzo pachnie to "ruszczyzną". Pytam więc czy z białoruska brzmiące nazwisko jest dowodem na to, że to potomek Białorusina? A mapy? no, cóż przejrzałam wszystkie od Mieszka I i okazuje się, że niejednoznacznie pokazują zasięg Polski na tych terenach. Wiemy natomiast na pewno, że Sokółka przez długi czas była częścią WKL, które było zamieszkiwane nie tylko przez Białorusinów, ale też przez Polaków, Rusinów, Litwinów, Łemków i Żydów. Sądzę,że ludność na tych terenach jest bardzo zróżnicowana i powrót do korzeni (co by o tym nie sądzić) jest niemożliwy. Byłam kiedyś w Krynkach na Dniach Krynek zaproszono zespół ludowy z Grodna. Jak myślisz kto ich oglądał i oklaskiwał - starzy ludzie. Myślę, że tu na Sokólszczyźnie sprawy etniczne i religijne są w cichym konflikcie. Nikt nie występuje przeciwko sobie jawnie, lecz widać wyraźnie, że nie pałamy do siebie miłością.

#1828 ~tutejszy~

~tutejszy~
  • Goście

Napisano 22 październik 2010 - 20:13

Z twoich wcześniejszych wypowiedzi zrozumiałam, że nasi przodkowie byli Białorusinami, mówili gwarą, mieli swoje tradycje, a my jako ich potomkowie powinniśmy to kontynuować. Nie zgodziłam się z tą kontynuacją, bo za bardzo pachnie to "ruszczyzną". Pytam więc czy z białoruska brzmiące nazwisko jest dowodem na to, że to potomek Białorusina? A mapy? no, cóż przejrzałam wszystkie od Mieszka I i okazuje się, że niejednoznacznie pokazują zasięg Polski na tych terenach.

Jestem pełen uznania, że zbierasz mapy dot. historii ! Jednak zasięg Korony Polskiej aż do rozbiorów był taki, że nigdy nie objął Sokólszczyzny. Tu było WKL. Polska jest raptem 90 lat.
Nie lubisz "ruszczyzny". NIe wiem, na czym to polega. Ja osobiście nie lubię Rosjan, bo to niszczyciele białoruskiej nacji i WKL. Ale "ruski" to zupełnie co innego" niż "rosyjski". Zastanów się więc, jakiego słowa powinnaś używać. A w "ruszczyźnie" nic złego nie widzę, to nasza własna tradycja i kultura, choć w zaniku.
Białorusko brzmiące nazwisko jest mocnym dowodem na białoruskie korzenie jego posiadacza. Jaki inny, niż pochdzenie białoruskie, może być powód posiadania takiego ? Bo Polacy polonizowali a Rosjanie rusyfikowali nazwiska Białorusinów przez istytucje kościelne i urzedowe. Opisał ten mechanizm sam Czesław Miłosz.

#1829 ~tutejszy~

~tutejszy~
  • Goście

Napisano 22 październik 2010 - 20:14

Wiemy natomiast na pewno, że Sokółka przez długi czas była częścią WKL, które było zamieszkiwane nie tylko przez Białorusinów, ale też przez Polaków, Rusinów, Litwinów, Łemków i Żydów. Sądzę,że ludność na tych terenach jest bardzo zróżnicowana i powrót do korzeni (co by o tym nie sądzić) jest niemożliwy. Byłam kiedyś w Krynkach na Dniach Krynek zaproszono zespół ludowy z Grodna. Jak myślisz kto ich oglądał i oklaskiwał - starzy ludzie.

WKL było wspaniałym państwem, największym w Europie i wieloetnicznym od samego początku. Rdzeń ludności stanowili Rusini, którzy już w XV wieku byli zróżnicowani na Białorusinów i Ukraińców - mimo, iż te nazwy nie funkcjonowały. Wszyscy obywatele Litwy byli bowiem Litwinami. Do końca XVII wieku język starobiałoruski był językiem urzedowym WKL. To była ojczyzna naszych przodków, którzy zazdrośnie strzegli jej nawet przed połączonymi unią Polakami.
Tu, na Sokólszczyźnie język (gwarowy) białoruski panował do poczatku XX wieku. Jeszcze dziś zresztą słychać go wszędzie.
Nie było też u nas masowego osadnictwa polskiego, najwyżej pojedyńcze osoby. Dopiero w XX wieku trochę więcej etnicznych Polaków tu przybyło, ale to też małe liczby. Jeśli interesują Cię szczegóły, to powinnaś przestudiować wątek "Sokółka-miasto WKL", tam było o tym sporo, były podane teksty źródłowe.
Ja sam oklaskuję zespoły polonijne z Grodna i nie tylko. Ostatnio przyjrzałem się strojom z Grodna - to typowy strój krakowski! Nawet z pawim piórem. A więc nic wspólnego nie ma z Polakami grodzieńskimi, miejscowego przeważnie pochodzenia. Ten sam problem dostrzegłem u zespołów białoruskich z Polski, które ubierają się stroje uszyte w Mińsku. Brak autentyzmu !

#1830 ~tutejszy~

~tutejszy~
  • Goście

Napisano 22 październik 2010 - 20:15

Myślę, że tu na Sokólszczyźnie sprawy etniczne i religijne są w cichym konflikcie. Nikt nie występuje przeciwko sobie jawnie, lecz widać wyraźnie, że nie pałamy do siebie miłością.

To prawda. Ale czy zastanawiałaś się kiedykolwiek - dlaczego tak jest? Dla mnie to przypomina sytuację kibiców piłkarskich, którzy nienawidzą się tylko dlatego, że kibicują innej drużynie. Poza tym nic ich nie dzieli, a wszystko łączy. Masz jakiś inny pomysł ?
Jeśli przeanalizujesz nazwiska Białorusinów i Polaków na sokólszcyźnie, albo prawosławnych i katolików - to zobaczysz, że są takie same lub podobne. Bo tu wszyscy są od zarania dziejów u siebie. Tylko jedni zostali katolikami a inni prawosławnymi, jedni stali się Białorusinami, a inni Polakami. A jeszcze 100 lat temu prawie nikt nie posiadał jakiejkolwiek narodowości - byli sami "tutejsi" mówiący "po prostu. Dzielili się jedynie na wyznawców "polskiej wiary" (tzw. Paliaki) i "ruskiej wiary" (tzw. Ruskije). Wystarczyło, by prawosławny żeniąc się przeszedł na katolicyzm i już był z niego "Paliak". Ale to miało wydźwięk wyłącznie religijny, nie narodowy.

#1831 ~nowa~

~nowa~
  • Goście

Napisano 24 październik 2010 - 17:46

To prawda. Ale czy zastanawiałaś się kiedykolwiek - dlaczego tak jest? Dla mnie to przypomina sytuację kibiców piłkarskich, którzy nienawidzą się tylko dlatego, że kibicują innej drużynie. Poza tym nic ich nie dzieli, a wszystko łączy. Masz jakiś inny pomysł ?
Jeśli przeanalizujesz nazwiska Białorusinów i Polaków na sokólszcyźnie, albo prawosławnych i katolików - to zobaczysz, że są takie same lub podobne. Bo tu wszyscy są od zarania dziejów u siebie. Tylko jedni zostali katolikami a inni prawosławnymi, jedni stali się Białorusinami, a inni Polakami. A jeszcze 100 lat temu prawie nikt nie posiadał jakiejkolwiek narodowości - byli sami "tutejsi" mówiący "po prostu. Dzielili się jedynie na wyznawców "polskiej wiary" (tzw. Paliaki) i "ruskiej wiary" (tzw. Ruskije). Wystarczyło, by prawosławny żeniąc się przeszedł na katolicyzm i już był z niego "Paliak". Ale to miało wydźwięk wyłącznie religijny, nie narodowy.

Całe szczęście, że teraz młodzi, a nawet ludzie w średnim wieku nie wykazują wobec siebie tej niechęci. Natomiast starsi cały czas zaznaczają swoją odrębność dzieląc się jak napisałeś na Paliaków i Ruskich. Słyszałam na własne uszy wzajemne niepochlebne opinie o Polakach (katolikach) i prawosławnych, którzy bardzo chcą być utożsamiani z Białorusinami. I przecież nikt im tego nie zabrania, tylko że na poczuciu tożsamości się kończy. Są to ludzie urodzeni już w Polsce i nie rozumiem dlaczego tak nie lubią polskości. Kiedyś będąc na stypie po pogrzebie w cerkwi usłyszałm, że kalendarz juliański jest lepszy od gregoriańskiego, tylko że osoba nie potrafiła wyjaśnić dlaczego, a także,że w cerkwi nie potrzebują organów żeby sobie pomagać w śpiewie i takie inne "zarzuty" pod adresem katolików. Natomiast pewna babcia ponad 80-letnia nazwała prawosławie schizmą. Po co to nie rozumiem. Podsumowując: nie mam żadnego pomysłu na zgodne współżycie. Nadzieja w tym, że upływający czas zatrze te niuanse niechęci i ci, którzy dzisiaj są młodzi i mają zupełnie inne zapatrywanie na te sprawy zakończą to w sposób naturalny.

#1832 ~nowa~

~nowa~
  • Goście

Napisano 24 październik 2010 - 17:57

Co do nazwisk. Jak myślisz skąd w Sokółce wzięły się nazwiska: Horczak, Bach, Czopur, Pul, Mizer i inne. Jakoś nie brzmią one z białoruska.

#1833 ~tutejszy~

~tutejszy~
  • Goście

Napisano 24 październik 2010 - 23:42

Co do nazwisk. Jak myślisz skąd w Sokółce wzięły się nazwiska: Horczak, Bach, Czopur, Pul, Mizer i inne. Jakoś nie brzmią one z białoruska.

A Ty co wiesz o ich pochodzeniu ?
Możliwe jest częste bałtyckie pochodzenie nazwisk na naszym terenie, jak choćby Kiszkiel. Mogą one wyglądać na bardzo egzotyczne, a są swojskie, wschodnie.
Przede wszystkim popatrz na zasięg występowania tych nazwisk. Przeważnie wschód.
http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/kiszkiel.html
http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/czopur.html
http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/bach.html
http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/mizer.html
http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/horczak.html
http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/pul.html

Czopur - po białorusku: ktoś, kto jest wystrojony. Odpowiada polskiemu słowu "wypindrzony".
Ale także czapura - to czapla siwa.
To nazwisko nosili też Żydzi. Może mieć różne pochodzenie.
http://slounik.org/146590.html

Bach - od razu kojarzy się z niemieckim kompozytorem (rodzina pochodziła z Węgier). Ale u nas może mieć inną genealogię. W kalendarzu kościoła unickiego był święty Bach. Nawet była cerkiew pod wezwaniem świętych Sergiusza i Bacha. Kiedyś dzieciom nadawano imiona z kalendarza kościelnego w zależności jaki święty był patronem dnia w którym się dzieciak urodził. To może być uproszczona forma imienia Bachus, Bachylides. Ludzie prości je uproszczali, aby nie łamać języka. Nasze tereny obfitowały w unitów, więc kto wie ?

Pul - może być sproszczeniem imienia Pulian.

Horczak - po białorusku: harczak - gatunek ryby
http://slounik.org/160316.html

#1834 ~tutejszy~

~tutejszy~
  • Goście

Napisano 24 październik 2010 - 23:54

Całe szczęście, że teraz młodzi, a nawet ludzie w średnim wieku nie wykazują wobec siebie tej niechęci. Natomiast starsi cały czas zaznaczają swoją odrębność dzieląc się jak napisałeś na Paliaków i Ruskich. Słyszałam na własne uszy wzajemne niepochlebne opinie o Polakach (katolikach) i prawosławnych, którzy bardzo chcą być utożsamiani z Białorusinami. I przecież nikt im tego nie zabrania, tylko że na poczuciu tożsamości się kończy. Są to ludzie urodzeni już w Polsce i nie rozumiem dlaczego tak nie lubią polskości. Kiedyś będąc na stypie po pogrzebie w cerkwi usłyszałm, że kalendarz juliański jest lepszy od gregoriańskiego, tylko że osoba nie potrafiła wyjaśnić dlaczego, a także,że w cerkwi nie potrzebują organów żeby sobie pomagać w śpiewie i takie inne "zarzuty" pod adresem katolików. Natomiast pewna babcia ponad 80-letnia nazwała prawosławie schizmą. Po co to nie rozumiem. Podsumowując: nie mam żadnego pomysłu na zgodne współżycie. Nadzieja w tym, że upływający czas zatrze te niuanse niechęci i ci, którzy dzisiaj są młodzi i mają zupełnie inne zapatrywanie na te sprawy zakończą to w sposób naturalny.

Dla starszego pokolenia religia była najważniejsza - ważniejsza niż narodowość, język, własna tożsamość. Dlatego podziały szły po tej linii. Niestety, na naszym terenie od poczatku XIX wieku obcy zaczęli "mieszać". Rosjanie gnębili katolików faworyzując prawosławnych, a później Polacy postępowali odwrotnie. Starzy ludzie prawosławni jeszcze niedawno pamiętali czasy przedwojenne i do końca życia byli nieufni do Polski i katolików. Mieli dobre powody.
Co do "lepszości" kalendarza czy samej religii, to szkoda gadać. Zawsze każdy swoje uważa za lepsze, bo gdyby tak nie było - to przeszedłby na tą lepszą wiarę. Nasi Białorusini uważali swój język i kulturę z gorszą i dziś są prawie wyłącznie Polakami.
A schizma to nazwa całkowicie poprawna, termin religijny i polityczny.

Przepis na zgodne współżycie: za 2-3 pokolenia nie będzie tutaj ani jednego Białorusina, bo wszyscy się zasymilują i będą Polakami. Za 10 pokoleń nie będzie żadnego prawosławnego, bo skoro Polak - to i powinien być katolik - zmienią wyznanie na "polskie". To juz było przerobione w historii. Mocno pomoże tu polska Cerkiew, która na potęgę polonizuje swych wiernych, kopiąc jednocześnie sobie grób.

#1835 ~Andrzej~

~Andrzej~
  • Goście

Napisano 25 październik 2010 - 15:34

A Ty co wiesz o ich pochodzeniu ?
Możliwe jest częste bałtyckie pochodzenie nazwisk na naszym terenie, jak choćby Kiszkiel. Mogą one wyglądać na bardzo egzotyczne, a są swojskie, wschodnie.
Przede wszystkim popatrz na zasięg występowania tych nazwisk. Przeważnie wschód.
http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/kiszkiel.html
http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/czopur.html
http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/bach.html
http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/mizer.html
http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/horczak.html
http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/pul.html

Czopur - po białorusku: ktoś, kto jest wystrojony. Odpowiada polskiemu słowu "wypindrzony".
Ale także czapura - to czapla siwa.
To nazwisko nosili też Żydzi. Może mieć różne pochodzenie.
http://slounik.org/146590.html

Bach - od razu kojarzy się z niemieckim kompozytorem (rodzina pochodziła z Węgier). Ale u nas może mieć inną genealogię. W kalendarzu kościoła unickiego był święty Bach. Nawet była cerkiew pod wezwaniem świętych Sergiusza i Bacha. Kiedyś dzieciom nadawano imiona z kalendarza kościelnego w zależności jaki święty był patronem dnia w którym się dzieciak urodził. To może być uproszczona forma imienia Bachus, Bachylides. Ludzie prości je uproszczali, aby nie łamać języka. Nasze tereny obfitowały w unitów, więc kto wie ?

Pul - może być sproszczeniem imienia Pulian.

Horczak - po białorusku: harczak - gatunek ryby
http://slounik.org/160316.html

Skąd masz te informacje, oprócz internetu? :huh:

#1836 ~nowa~

~nowa~
  • Goście

Napisano 25 październik 2010 - 21:14

Dla starszego pokolenia religia była najważniejsza - ważniejsza niż narodowość, język, własna tożsamość. Dlatego podziały szły po tej linii. Niestety, na naszym terenie od poczatku XIX wieku obcy zaczęli "mieszać". Rosjanie gnębili katolików faworyzując prawosławnych, a później Polacy postępowali odwrotnie. Starzy ludzie prawosławni jeszcze niedawno pamiętali czasy przedwojenne i do końca życia byli nieufni do Polski i katolików. Mieli dobre powody.
Co do "lepszości" kalendarza czy samej religii, to szkoda gadać. Zawsze każdy swoje uważa za lepsze, bo gdyby tak nie było - to przeszedłby na tą lepszą wiarę. Nasi Białorusini uważali swój język i kulturę z gorszą i dziś są prawie wyłącznie Polakami.
A schizma to nazwa całkowicie poprawna, termin religijny i polityczny.

Przepis na zgodne współżycie: za 2-3 pokolenia nie będzie tutaj ani jednego Białorusina, bo wszyscy się zasymilują i będą Polakami. Za 10 pokoleń nie będzie żadnego prawosławnego, bo skoro Polak - to i powinien być katolik - zmienią wyznanie na "polskie". To juz było przerobione w historii. Mocno pomoże tu polska Cerkiew, która na potęgę polonizuje swych wiernych, kopiąc jednocześnie sobie grób.

Ja oczywiście nic nie wiem o pochodzeniu tych nazwisk, tylko się zastanawiałam. Co do asymilacji to prawda i tego procesu się nie zatrzyma, ale cerkiew jeszcze trochę przetrwa. Zresztą w kościele katolickim też jest spory odpływ młodych, choć w mniejszym stopniu. Sądzę, że cerkiew nie ma pomysłu na to, by przyciągnąć młodych. Słyszałam głosy, że młodzi prawosławni chętniej uczestniczyliby w życiu religijnym, gdyby w każdej cerkwi liturgia odbywała się w języku narodowym, a nie skostniałym starocerkiewnosłowiańskim (przecież katolicy zrezygnowali z łaciny dawno temu) i żeby święta były obchodzone razem z katolikami. I jeśli tak się stanie to będzie to o czym piszesz.

#1837 ~tutejszy~

~tutejszy~
  • Goście

Napisano 25 październik 2010 - 22:43

Co do asymilacji to prawda i tego procesu się nie zatrzyma, ale cerkiew jeszcze trochę przetrwa. Zresztą w kościele katolickim też jest spory odpływ młodych, choć w mniejszym stopniu. Sądzę, że cerkiew nie ma pomysłu na to, by przyciągnąć młodych. Słyszałam głosy, że młodzi prawosławni chętniej uczestniczyliby w życiu religijnym, gdyby w każdej cerkwi liturgia odbywała się w języku narodowym, a nie skostniałym starocerkiewnosłowiańskim (przecież katolicy zrezygnowali z łaciny dawno temu) i żeby święta były obchodzone razem z katolikami. I jeśli tak się stanie to będzie to o czym piszesz.
W języku narodowym powiadasz... Ale jaki to język według Ciebie ?
Ja nie widzę problemu, że językiem liturgii jest cerkiewnosłowiański. Problemem jest język pomocniczy, którym jest... rosyjski, lub raczej pseudorosyjski. Minęło 95 lat od ucieczki zaborcy rosyjskiego, ale Cerkiew w Polsce była tak głęboko zrusyfikowana, że ten stan trwa do dziś.
Obecnie młode, spolonizowane duchowieństwo chętnie przeszłoby na język polski. Są juz pierwsze jaskółki tego. Jednak, jak pisałem, za polonizacją wiernych pójdzie ich katolicyzacja. To ścieżka sprawdzona już w historii Cerkwi. Dlatego polonizacja to działanie samobójcze, ale w dłuższej perspektywie, a nie jednego pokolenia. Cerkiew u nas powinna była dawno przyjąć język białoruski jako pomocniczy, kiedy był jeszcze używany przez wszystkich. Dziś jest już za późno raczej. Tak więc prawosławie w Polsce czeka równia pochyła w dół. Co ciekawe, wśród duchownych prawosławnych nie było jakiegoś parcia na używanie białoruskiego. Natomiast było wielu duchownych katolickich, którzy stoczyli, niestety przegraną, walkę o swój język. Przegrali z polską hierarchią i aparatem państwowym. Wielu było z Sokólszczyny.
A w Kościele łacina była całkiem niedawno jeszcze. I katolicyzm kwitł. Problem kalendarza nie ma dużego znaczenia, może tylko wygodniej by było. Z drugiej strony wielu katolików nie mogłoby obchodzić świąt z rodziną, bo np. musieliby pełnić dyżur itp. A tak, zawsze jakiś prawosławny w zakładzie się znajdzie.



#1838 ~tutejszy~

~tutejszy~
  • Goście

Napisano 25 październik 2010 - 22:44

Co do asymilacji to prawda i tego procesu się nie zatrzyma, ale cerkiew jeszcze trochę przetrwa. Zresztą w kościele katolickim też jest spory odpływ młodych, choć w mniejszym stopniu. Sądzę, że cerkiew nie ma pomysłu na to, by przyciągnąć młodych. Słyszałam głosy, że młodzi prawosławni chętniej uczestniczyliby w życiu religijnym, gdyby w każdej cerkwi liturgia odbywała się w języku narodowym, a nie skostniałym starocerkiewnosłowiańskim (przecież katolicy zrezygnowali z łaciny dawno temu) i żeby święta były obchodzone razem z katolikami. I jeśli tak się stanie to będzie to o czym piszesz.

Tak miało być:
W języku narodowym powiadasz... Ale jaki to język według Ciebie ?
Ja nie widzę problemu, że językiem liturgii jest cerkiewnosłowiański. Problemem jest język pomocniczy, którym jest... rosyjski, lub raczej pseudorosyjski. Minęło 95 lat od ucieczki zaborcy rosyjskiego, ale Cerkiew w Polsce była tak głęboko zrusyfikowana, że ten stan trwa do dziś.
Obecnie młode, spolonizowane duchowieństwo chętnie przeszłoby na język polski. Są juz pierwsze jaskółki tego. Jednak, jak pisałem, za polonizacją wiernych pójdzie ich katolicyzacja. To ścieżka sprawdzona już w historii Cerkwi. Dlatego polonizacja to działanie samobójcze, ale w dłuższej perspektywie, a nie jednego pokolenia. Cerkiew u nas powinna była dawno przyjąć język białoruski jako pomocniczy, kiedy był jeszcze używany przez wszystkich. Dziś jest już za późno raczej. Tak więc prawosławie w Polsce czeka równia pochyła w dół. Co ciekawe, wśród duchownych prawosławnych nie było jakiegoś parcia na używanie białoruskiego. Natomiast było wielu duchownych katolickich, którzy stoczyli, niestety przegraną, walkę o swój język. Przegrali z polską hierarchią i aparatem państwowym. Wielu było z Sokólszczyny.
A w Kościele łacina była całkiem niedawno jeszcze. I katolicyzm kwitł. Problem kalendarza nie ma dużego znaczenia, może tylko wygodniej by było. Z drugiej strony wielu katolików nie mogłoby obchodzić świąt z rodziną, bo np. musieliby pełnić dyżur itp. A tak, zawsze jakiś prawosławny w zakładzie się znajdzie.

#1839 ~nowa~

~nowa~
  • Goście

Napisano 26 październik 2010 - 21:31

Tak miało być:
W języku narodowym powiadasz... Ale jaki to język według Ciebie ?
Ja nie widzę problemu, że językiem liturgii jest cerkiewnosłowiański. Problemem jest język pomocniczy, którym jest... rosyjski, lub raczej pseudorosyjski. Minęło 95 lat od ucieczki zaborcy rosyjskiego, ale Cerkiew w Polsce była tak głęboko zrusyfikowana, że ten stan trwa do dziś.
Obecnie młode, spolonizowane duchowieństwo chętnie przeszłoby na język polski. Są juz pierwsze jaskółki tego. Jednak, jak pisałem, za polonizacją wiernych pójdzie ich katolicyzacja. To ścieżka sprawdzona już w historii Cerkwi. Dlatego polonizacja to działanie samobójcze, ale w dłuższej perspektywie, a nie jednego pokolenia. Cerkiew u nas powinna była dawno przyjąć język białoruski jako pomocniczy, kiedy był jeszcze używany przez wszystkich. Dziś jest już za późno raczej. Tak więc prawosławie w Polsce czeka równia pochyła w dół. Co ciekawe, wśród duchownych prawosławnych nie było jakiegoś parcia na używanie białoruskiego. Natomiast było wielu duchownych katolickich, którzy stoczyli, niestety przegraną, walkę o swój język. Przegrali z polską hierarchią i aparatem państwowym. Wielu było z Sokólszczyny.
A w Kościele łacina była całkiem niedawno jeszcze. I katolicyzm kwitł. Problem kalendarza nie ma dużego znaczenia, może tylko wygodniej by było. Z drugiej strony wielu katolików nie mogłoby obchodzić świąt z rodziną, bo np. musieliby pełnić dyżur itp. A tak, zawsze jakiś prawosławny w zakładzie się znajdzie.

Z tą rusyfikacją cerkwi masz zupełną rację. Podam pewien przykład. Otóż kilka lat temu byłam na pogrzebie chłopca, który utonął. Msza pogrzebowa (bardzo długa) była niezwykle uroczysta, natomiast co mnie zaskoczyło. Po przyniesieniu otwartej trumny na środek wsi odbywa się krótka modlitwa i baciuszka wygłasza mowę na temat zmarłego o zgrozo po rosyjsku! Czy w tym jednym momencie nie mógłby powiedzieć po polsku? Dzieci zupełnie go nie rozumiały, a w oczach wielu dało się zauważyć nie tylko zdziwienie, ale i chyba pogardę.

#1840 ~tutejszy~

~tutejszy~
  • Goście

Napisano 27 październik 2010 - 16:40

Z tą rusyfikacją cerkwi masz zupełną rację. Podam pewien przykład. Otóż kilka lat temu byłam na pogrzebie chłopca, który utonął. Msza pogrzebowa (bardzo długa) była niezwykle uroczysta, natomiast co mnie zaskoczyło. Po przyniesieniu otwartej trumny na środek wsi odbywa się krótka modlitwa i baciuszka wygłasza mowę na temat zmarłego o zgrozo po rosyjsku! Czy w tym jednym momencie nie mógłby powiedzieć po polsku? Dzieci zupełnie go nie rozumiały, a w oczach wielu dało się zauważyć nie tylko zdziwienie, ale i chyba pogardę.

Choć w jednym się zgodziliśmy ! :)
Ale tylko pozornie. Bo dla mnie rusyfikacja jest takim samym problemem jak polonizacja - co dla Ciebie jest zjawiskiem pożądanym :( Polonizacja Cerkwi będzie znakiem początku jej końca. Nie ma innej możliwości w polskich warunkach.
Całkowita polonizacja kulturowa i narodowa mniejszości jest bardzo niekorzystna z punktu widzenia polskiej kultury. Zauważ, że ludzie tacy jak Słowacki, Mickiewicz, Orzeszkowa, Konopnicka, Sienkiewicz, Moniuszko, Bohomolec i dziesiątki innych - wywodzili się z terenów etnicznie niepolskich. To właśnie na tej niepolskiej kulturze, na jej adaptacji do polskości stworzyli swe wielkie dzieła. Monokulturowa Polska, wyłącznie polska - nie daje takich możliwości.
Nie wspomnę już, że to z ziem WKL wywodzili się tacy polscy patrioci jak ci Litwini: Kościuszko, Traugutt, Piłsudski. I wielu innych.



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych