Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Wyją z tęsknoty za małą :: zobacz komentowany artykuł


24 odpowiedzi w tym temacie

#21 ~tata~

~tata~
  • Goście

Napisano 09 luty 2008 - 22:25

jak kobiety macie ochotę to podam inne badania na temat wychowywania dzieci bez ojca.
np...93%dziewczyn wychowanych bez ojca to prostytutki .a np...86%panów to kryminaliści można to mnożyć

#22 ~obserwator~

~obserwator~
  • Goście

Napisano 17 luty 2008 - 21:54

Szanowni Państwo!

Z uwagą i rosnącym niepokojem śledzę artykuły i wypowiedzi czytelników gazety dotyczące dramatu, z jakim przyszło się zmierzyć rodzinie Państwa Magdaleny i Marka Gulan.
Uważam, że nie powinniśmy opowiadać się za jedną ze stron i oskarżać drugiej. Nasze komentarze oparte są na informacjach niepełnych, przekazanych właściwie wyłącznie przez Pana Marka Gulan. Sąd dysponując pismami procesowymi, przesłuchując świadków obu stron, uwzględniając opinie psychologów, miał pełny obraz sytuacji, w jakiej znajdują się dzieci. Orzekając w tej sprawie przede wszystkim kierował się ich dobrem.
Naszymi działaniami przyczyniamy się do eskalacji nieprzemyślanych, krzywdzących obie strony opinii i osądów. Nie dolewajmy oliwy do ognia. Spróbujmy wyciszyć emocje.
Może wśród czytelników gazety są ludzie, którzy przeżyli podobną sytuację, znaleźli z niej satysfakcjonujące obie strony wyjście i zechcieliby się podzielić swym doświadczeniem.
Może udałoby się nam wspólnie pomóc tej rodzinie.

Odnoszę wrażenie, że Pan Marek Gulan tak bardzo skoncentrował się na sobie, swojej krzywdzie, że już od dłuższego czasu jego działaniami kierują wyłącznie emocje. Z jego wypowiedzi wynika, że czuje się oszukany i skrzywdzony przez ludzi i instytucje. Cierpi i walczy nie przebierając w środkach. Deklaruje, że nie ustąpi, będzie walczył.
I właśnie to wydaje się być bardzo ważnym powodem, dla którego należałoby mu pomóc zrozumieć, że z takim nastawieniem nie daje sobie szansy na podjęcie działań łagodzących konflikt, przynoszących rozwiązania korzystne zarówno dla niego, jak i jego żony i ich dzieci.
W jego wypowiedziach nie odnajdujemy nawet cienia refleksji, zastanowienia nad skutkami przeszłych i planowanych działań. Wypowiadane przez niego oskarżenia pod adresem żony, sadów, kuratorów, policji, wydają się potwierdzać, że nie ma sobie nic do zarzucenia.
Taka postawa powinna nas niepokoić.
Pan Marek Gulan ma 38 lat. To wiek w którym na bazie zdobytych doświadczeń potrafimy już nabrać dystansu do spraw, ludzi i przede wszystkim do siebie. To czas, w którym dokonujemy pierwszych podsumowań naszych sukcesów i porażek. Znamy swoją wartość i słabości. Czasem borykamy się z gnębiącymi nas wyrzutami sumienia, bo już wiemy że i my nie zawsze byliśmy w porządku.
Czy możliwe jest, aby Pan Marek Gulan nie wyniósł z rodzinnego domu norm i zasad regulujących współżycie społeczne, umiejętności świadomego podejmowanie działań i decyzji, brania pełnej odpowiedzialności za ich skutki. Czy możliwe jest, aby ten dorosły mężczyzna nie był świadomy faktu, że postąpił wbrew prawu i za to właśnie został ukarany, a nie, jak próbuje sugerować, za miłość do dziecka. Jednego dziecka, syn został już dawno przez ojca pominięty. Pan Marek Gulan nie zastosował się do wyroku sądu i teraz ponosi tego konsekwencje.
Oczywistym jest, iż Pan Marek Gulan uważać może, że kara jest nieproporcjonalna do jego winy, ale pozostaje pytanie. Czy kolejne wyroki nie powinny go zastanowić, uruchomić w nim potrzeby przemyślenia sytuacji, w której znalazła się cała jego rodzina.
Pan Marek Gulan bardzo dużo mówi o swojej miłości do córki, o tym że jest gotów dla niej na największe poświęcenia. To bardzo ładnie brzmi i robi dobre wrażenie na czytelnikach. Tylko, że to wcale nie musi oznaczać, że zrobi on wszystko by Jego córka była szczęśliwa. Równie dobrze może oznaczać, że zrobi wyłącznie to, co w jego mniemaniu oznacza uszczęśliwić drugiego człowieka.
Zapowiadając kontynuowanie walki z żoną Pan Marek Gulan przekreśla szanse na porozumienie z nią w sprawie kontaktów z dziećmi. Dalsza walka z żoną uderzy również w jego ukochaną córkę i chyba mniej kochanego syna. Czyżby nie zdawał sobie sprawy, że podejmując walkę, nie może w pełni być pewny co do jej przebiegu i zakończenia. Może przegrać. Może wygrać.
Co może oznaczać wygrana Pana Marka Gulan. Odebranie matce córki, rozdzielenie rodzeństwa. Czy to uszczęśliwi dzieci?

Kolejnym, równie niepokojącym zjawiskiem jest obwinianie za swoje niepowodzenia wyłącznie innych, dążenie do wywołania wśród widzów i czytelników litości - poprzez użalanie się nad sobą, opowiadanie o tym jak bardzo czuje się skrzywdzony i perfidnie oszukany przez żonę.
Jeśli założymy, że Pan Marek Gulan ma powody do takich odczuć, że tak faktycznie było, został nakłoniony do zawarcia związku, do którego nie był do końca przekonany, to zachodzi podejrzenie że nadal może działać wbrew swojej woli. Wszak od czasu zawarcia małżeństwa do obecnej chwili nie upłynęło tak dużo czasu. Nie miał więc możliwości wykształcenia w sobie mechanizmów ułatwiających mu samodzielne, świadome podejmowanie decyzji. Może więc nadal działa pod wpływem sugestii ludzi niekoniecznie mu życzliwych, którzy wcale nie chcą dobra jego i jego dzieci.

Może jednak Pan marek Gulan ma wśród rodziny i swoich sąsiadów osoby autentycznie mu życzliwe, które zechcą mu udzielić tak potrzebnego teraz wsparcia. Jeśli tak jest, to mogą one podzielić między siebie prace gospodarcze, tak aby gospodarstwo nie tylko, że nie popadło w ruinę ale funkcjonowało na zupełnie przyzwoitym poziomie.
Co prawda, osoby rzeczywiście mu życzliwe mogły już wcześniej uświadomić mu, że w wyniku nie respektowania wyroków sądu, zostanie ukarany i w konsekwencji zostawi gospodarstwo bez gospodarza.

Rodzi się pytanie - dlaczego dopiero teraz Pana Marka Gulan martwi obecny i przyszły stan jego gospodarstwa?
Czy nie umiał On przewidzieć skutków swej decyzji? A może nadal nie potrafi wybrać dla siebie korzystnego rozwiązania. Zapowiedź dalszej walki, oznacza przecież nie ustąpienie z raz obranej drogi, sztywne trzymanie się przyjętego sposobu działania. W walce o córkę, może więc stracić nie tylko dorobek swojego życia, ale i ostatnią szansę na odbudowanie dobrych kontaktów z dziećmi i poprawę kontaktów z żoną.
Gdyby Pan Marek Gulan, sam lub przy pomocy bliskich mu osób, uświadomił sobie, że z każdej sytuacji są co najmniej dwa wyjścia, mógłby, w trosce o swoją i jego dzieci przyszłość, postąpić zupełnie inaczej. Mógłby dostosować się do wyroków sądu, przekazać córkę matce i w razie wystąpienia problemów z utrzymywaniem częstych, cyklicznych kontaktów z dziećmi, wystąpić na drodze sądowej o ich ustalenie i wyegzekwowanie.
Upór, zawziętość, złość nie są dobrymi doradcami. Złe emocje ograniczają nam pole widzenia, i najczęściej prowadzą do wyboru najmniej korzystnego dla nas rozwiązania.
Mądrzy, starzy ludzie mówią, że prawie wszystko co nas w życiu spotyka powinniśmy potraktować jako daną nam, przez Boga lub los, szansę na rozwój naszych umiejętności i możliwości. Od nas zależy czy skorzystamy z tego daru. Czy planując działania - będziemy kierować się sercem i rozumem, czy chęcią zemsty, odwetu, mirażem zwycięstwa.
Z życzeniami pomyślnego finału – dla Państwa Magdaleny i Marka Gulan oraz ich dzieci Agaty i Michała.
Obserwator

#23 ~tatagdańsk~

~tatagdańsk~
  • Goście

Napisano 24 luty 2008 - 00:19

Ten ojciec poniżany w sądach ,oddzielony od swych dzieci , stał się weteranem twórczych cierpień ,Wierzymy wszyscy (ojcowie ) że jego cierpienia zostaną wynagrodzone.
Ten ojciec tutaj zmienia świat na lepsze !
Jest facetem do którego się idzie szukać wiedzy o ojcostwie !
Świadczy swoją postawą że , wychowanie dzieci jest męskie i leży w naszej naturze , i nie jest tylko domeną samotnych, samolubnych kobiet !
Państwo legalizuje patologię zamiast walczyć z jej przejawami.A przecież państwo nie powinno zastępować mężczyzn w podejmowaniu odpowiedzialności za losy swoich dzieci.

#24 ~tata~

~tata~
  • Goście

Napisano 24 luty 2008 - 00:52

Mógłby dostosować się do wyroków sądu, przekazać córkę matce i w razie wystąpienia problemów z utrzymywaniem częstych, cyklicznych kontaktów z dziećmi, wystąpić na drodze sądowej o ich ustalenie i wyegzekwowanie.


Skoro pan uważa że można w Polsce tak łatwo wyegzekwować ustalone kontakty ojcu to jest pan w głębokim błędzie i proszę pójść pod sąd rodzinny i zapytać przypadkowych ojców o zdanie!!!!!!!!!!
Ja 10 m-cy nie widzę córki mimo wyroku z klauzulą wykonalności, mimo sprawy w sądzie rodzinnym, mimo powiadomień Policji, mimo interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich itd. mógłbym wiele jeszcze podawać instytucji. I co? Nic nie mogę. Ile jeszcze wytrzymam? Nie wiem. A potem jak człowiek nie jest w stanie sobie poradzić z utratą dziecka to wszyscy zwalają że jest chory. To nie on jest chory tylko system i Państwo z takim podejściem do spraw ojców w KRiO.


Uważam pan "obserwator" jest tylko typowym obserwatorem i nie zna do końca polskich realiów

#25 ~tatag.~

~tatag.~
  • Goście

Napisano 24 luty 2008 - 19:56

Naturalne czyli podstawowe i niezbywalne prawo każdego dziecka do obojga rodziców, do ojca i do matki jest nieustannie łamane i lekcewazone przez urzedników wymiaru sprawiedliwości .Państwo powinno działać na rzecz zapewnienia dziecku ochrony i opieki w stopniu, niezbędnym dla jego dobra .
Wiemy że w sądzie rodzinnym uprzywilejowana jest zawsze matka i jej rodzina , a prawna ochrona interesu dziecka okazuje się w efekcie pozorna.

Ale system niesprawiedliwego sądownictwa rodzinnego i prawomocnego idiotyzmu zaczyna pękać .Aktualnie potrzebą chwili jest by tą zgniliznę moralną zdefiniować i kompromitować !



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych